Uniwersum: Iron Lung/Project Hail Mary
Pairing: Simon the Butcher&Doctor Ryland Grace (Bloody Mary)
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: sci-fi, horror, crossover, AU
Seria: "When Cosmic Horror Meets Cosmic Hope"
Ostrzeżenia: headcanony, przemoc, niestabilność psychiczna, body horror, amputowana ręka, wulgarny język
Notka autorska: Biedny, skonfundowany Simon. XD
Minęło kilka dni. Ryland doglądał, co u Simona, w miarę regularnie. Co prawda jego nowy towarzysz nie był zbyt skory do rozmowy. Twierdził, że komunikacja przez translator jest męcząca, bo zbyt długo musi czekać na odpowiedź. A poza tym, Ryland zadaje zdecydowanie zbyt dużo pytań i to takich, na które Simon nie ma ochoty odpowiadać.
- Jestem aż tak irytujący? - spytał Ryland, przynosząc Simonowi obiad.
- //Ta kupa kamieni też tak twierdzi// - mruknął Simon.
- Swoją drogą, jak twoje rany? - spytał Ryland z troską w głowie.
- //A twoje?//
- Moje?
- //Podrapałem ci tę twoją gejowską buźkę przy pierwszym spotkaniu, nie?//
Ryland zamrugał.
- Nie jestem gejem, Simon. Miałem nawet kilka dziewczyn.
- //Masz na drugie imię Grace. Jesteś pewien?//
- To nazwisko.
- //Nazw... Co?//
- Nie macie nazwisk?
- //Czego?//
- Takiego, no wiesz. Przydomka wskazującego, z jakiej rodziny jesteś - wyjaśnił Ryland.
- //Na Edenie to nie miało znaczenia. Jakiekolwiek dzieci, które jakimś cudem się urodziły, były oddawane pod opiekę kultu, który prał nam mózgi.//
- Przykro mi.
- //Nie przejmuj się. Nie musisz się martwić faktem, że mam zjebaną sytuację rodzinną// - Simon machnął ręką i przeżuł kolejny kawałek burgera. - //Z jakich dziwadeł jest to mięso, swoją drogą?//
Oj.
- Czemu pytasz?
- //Bo smakuje jak ludzkie.//
- Skąd wiesz, jak smakuje ludzkie mięso?!
- //Głodowaliśmy, kurwa! Nie mieliśmy co jeść, więc wpierdalaliśmy trupy!//
- Matko i córko, Simon...
- //Ej, ale weź mi odpowiedz na pytanie, doktorku.//
- To długa historia.
- Ryland.
- To jak tam twoje rany?
- //Goją się. Ale miałeś rację, unikanie odpowiedzi na pytanie jest wkurwiające// - Simon spojrzał prosto w jego błękitne oczy. - //Z czego zrobiłeś tego steka?//
- Burgera.
- //Chuj z semantyką, z czego ta mięsna podeszwa?//
- No więc Eridianie skopiowali moje DNA...
- //CO KURWA?!//
- Ale mogą skopiować twoje! Znaczy, pracują nad tym. Bo tutaj nic zbytnio nie rośnie, a my potrzebujemy białka i witamin, więc...
- //Pojebało was wszystkich do reszty?!//
- Mówiłeś, że jedliście martwych towarzyszy.
- //Martwych, Ryland! Nie takich, co właśnie z nimi pierdolimy o głupotach!//
- Czemu właściwie nazywasz mnie imieniem?
- //Dopiero co mi wyjaśniłeś, czym są nazwiska, doktorku// - Simon potarł skronie palcami. - //Poza tym, nie będę nazywać cię "Grace". To imię dla baby, nawet jeśli jesteś ciepły.//
- Nie jestem.
- //Ani trochę?//
- Może trochę.
- //Czyli bi?//
- Nie mam nic przeciwko, jeśli o to pytasz - Ryland wzruszył ramionami. - Eridianie nie mają płci.
- //Ruchasz kamienie?//
- Co?! NIE!
- //Czekaj. Jesteś tu jedynym człowiekiem, nie?//
- Byłem, dopóki cię nie znaleźli.
- //To ile tu siedzisz?//
- Z dekadę?
- //I nie ruchasz kamieni?//
- Nie?
- //To kogo ruchasz?//
- A muszę?
- //Mnie by popierdoliło.//
- Ja nie czuję takiej potrzeby. Bardziej mnie podnieca, jak eksperyment naukowy mi wyjdzie.
- //Kurwa, nawet kapucyna nie trzepiesz?//
- Nie?
- //Chuj mnie strzeli.//
- Właśnie ci wyjaśniłem, że nie jestem zainteresowany.
- //Spierdalaj.//
- Naprawdę ci zainstaluję tę cenzurę.
- //Spróbuj tylko. Za bardzo lubię obrażać cię w kilku językach.//
- Dla ciebie to jeden.
- //Ale dla ciebie nie.//
- Moje rany też się goją dobrze - oznajmił Ryland, wstając. - Nie przejmuj się tym, że mnie zraniłeś.
- //Czemu nagle wróciłeś do tego tematu?//
- Bo chciałem ci przypomnieć, że się mną przejmujesz, a nie tylko lubisz obrażać.
- //Nie przejmuję się.//
- Jakbyś się nie przejmował, to byś nie pytał.
- //Spierdalaj.//
- A, jeszcze jedno - Ryland odwrócił się w drzwiach. - Wy normalnie macie takie pazury?
- //Nie, czemu pytasz?//
- Zobaczysz.
- Ryland! - zawołał za nim Simon.
Ale Ryland już zamknął za sobą drzwi.