Blog zawiera treści o związkach męsko-męskich i damsko-damskich. Jeżeli nie lubisz yaoi i yuri, to naciśnij czerwony krzyżyk i nie czytaj, zamiast obrzucać mnie błotem. Dziękuję za uwagę.

Polecany post

The Traces of Her Are Receding Into the Distance

Uniwersum: Aoishiro Pairing: Kohaku&Syouko Dozwolone od: 17+ Gatunek tekstu: soft angst Ostrzeżenia: spoilery do gry Notka autorska: End...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kalafina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kalafina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 sierpnia 2019

Light

Zespół: Nightmare&Kalafina
Pairing: Ni~ya&Hikaru
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: romans, obyczaj, fluff
Seria: "Nine Elements"
Ostrzeżenia: brak
Notka autorska: Kolejna miniaturka. Tym razem heteroza. o:

Zapaliłem światło.
Poruszyłaś się niespokojnie na kanapie, marszcząc brwi.
Od razu ponownie nacisnąłem pstryczek, a ty okryłaś się ciaśniej kocem. Było ci zimno?
Wziąłem cię na ręce i zaniosłem do sypialni. Posprzątałem talerz i kieliszek po winie, po czym poszedłem wziąć prysznic. Gdy wyszedłem z łazienki, stałaś w szlafroku tuż za drzwiami. Mało brakowało, a bym cię uderzył.
- Nie śpisz? - zdziwiłem się.
- Późno wróciłeś - położyłaś mi dłonie na policzkach. - Coś się stało?
- Nie, to tylko korki - wyjaśniłem, całując cię w czoło.
Przytuliłaś się do mnie. Czułem cytrusowy zapach twojego szamponu.
Objąłem cię ramieniem i przymknąłem oczy.
- Idziemy spać, Hikaru?
- Za chwilę - szepnęłaś. - Chcę utrwalić w umyśle tę chwilę.
- Niepoprawna romantyczka z ciebie - stwierdziłem, rozdmuchując ci włosy. - Ale tylko moja.
Zawsze się z tobą zgadzałem. Tak dla świętego spokoju. Nawet jeśli bardzo chciało mi się spać.
Ale to ty jesteś moim snem. I moim światłem. Wcale nie muszę go zapalać.

The end

piątek, 19 lipca 2019

Reklama vol 3

Zespół: Kalafina, Nightmare, Ganglion, Band-Maid, CLOWD, Broken by the Scream
Pairing: Ni~ya&Hikaru, Wakana&Keiko, Sagara&Oni, Vivi&Ebi, Saiki&Akane, Misa&Kanami, Ryohei&Miku, Io&Yae, Kagura&Ayame, Miyavi&Melody
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: komedia, parodia
Ostrzeżenia: zrypany humor autorki
Notka autorska: Bo mam też yuri i hetero shipy. Pozwoliłam sobie oznaczyć to kolorami. Tu macie linki do pierwszej i drugiej części, jak chcecie.
Przepraszam, że tym razem jest taki krótki. XD
I tak jak poprzednio, to jest fanfik z podtytułem "Jak Winry widzi każdy pairing? Na przykładzie wyprawy do łazienki".


"Oszczędzaj wodę, kąp się ze swoją dziewczyną!"
* * *
Hikaru: Więc mówisz, że chcesz się ze mną wykąpać, bo ci telewizja każe?
Ni~ya: Tak, dokładnie o to mi chodzi.
Hikaru: Pod warunkiem, że jak będziemy następnym razem jedli kolację, to ze mną porozmawiasz, a nie będziesz miał klapek na oczy, bo jedzonko.
Ni~ya: . . .
* * *
Keiko: *fuka* *prycha* *drapie*
Wakana: Czyli nie.
* * *
Oni: Sagara, bo ty taka przystojna jesteś~
Sagara: A ty pijana. Nie.
* * *
Ebi: *chichocze*
Vivi: *też chichocze*
Ebi i Vivi: *obie chichoczą i zapominają, co właściwie miały zrobić*
* * *
Saiki: Akane?
Akane: *zawstydzona* No okej...
* * *
Kanami: *łapie Misę za rękę i skocznym krokiem idzie do łazienki*
Misa: W sumie ok. *idzie za nią*
* * *
Io: YAE!
Yae: Czemu krzyczysz?
Io: WANNA! TERAZ!
Yae: ...osobiście się trochę boję.
* * *
Kagura: *warczy*
Ayame: Dobra, dobra, nie to nie...
* * *
Ryohei: Miku, dzióbku~
Miku: Idę, cukiereczku~
* * *
Miyavi: Melody, zróbmy sobie trzecie dziecko!
Melody: W wannie?
Miyavi: Tak!
* * *
The end

poniedziałek, 16 lipca 2018

Fires at Icy Midnight VII

Zespół: The Guzmania&Acme (ex.DIV), w tle Moran, heidi., Kalafina, Nightmare, Ganglion, Band-Maid
Pairing: Chobi&Chisa, w tle Ivy&Vivi
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: romans, fantasy, AU
Seria: "Fires at Icy Midnight"
Ostrzeżenia: magia, sceny przemocy
Notka autorska: Ostatnia część. Przepraszam, że tak późno.


Obudziłem się w celi...
Chwileczkę.
Zamrugałem. To naprawdę była cela. Nie byłem w ośrodku kontroli. Byłem w celi.
- Witaj - usłyszałem głos mężczyzny. Podniosłem się. Celnik patrzył na mnie z obojętnością.
- Co się dzieje? - spytałem.
- Świetliści ożywili twoją ofiarę - oznajmił, otwierając celę. - Nic mu nie jest.
- To dobrze - stwierdziłem, gdy celnik złapał mnie za ramię. - Gdzie idziemy?
- Ty? Na stos. Ja? Popatrzeć - odparł celnik, uśmiechając się szyderczo.
Nawet nie drgnął, gdy zamroziłem mu dłoń.
Więc to mnie czeka? Śmierć?
Z jakiegoś dziwnego powodu pomyślałem, że nareszcie...
* * *
Zostałem przywiązany do pala obłożonego suchymi gałązkami. Zabawna śmierć dla kogoś od lodu. Jakby totalne przeciwieństwo.
Chociaż nie. Przeciwieństwo by było, gdyby to była magma.
- Sachi z rodu wody i powietrza, wróżko lodu - zagrzmiał głos sędziego. - Jesteś oskarżony o zamordowanie z zimną krwią Hirokiego z rodu ognia, wróżki ognia. Przyznajesz się do tego?
Kiwnąłem głową. Moja mama zemdlała.
- A więc, dobranoc - stwierdził sędzia i pstryknął palcami na kata. Kat podszedł do stosu, zapalił płomień na palcu i podpalił drewno.
Zamknąłem oczy. Będzie bolało. Ale w końcu będę mieć spokój, prawda?
- Nie! - krzyk wyrwał mnie z zamyślenia. Otworzyłem oczy, widząc przez dym Hirokiego w piżamie, który przedzierał się przez tłum.
Oczy zaszły mi łzami, gdy ogień mnie dosięgnął.
Bolało.
Cholernie bolało.
Zamknąłem oczy.
Pomału traciłem zmysły.
I chyba zacząłem krzyczeć.
Nagle zauważyłem, że ogień zgasł. Po chwili poczułem, jak ktoś mnie odwiązuje i zeskakuje ze mną na rękach na ziemię.
- Nie podchodźcie, bo puszczę tę wiochę z dymem - warknął Hiroki, wciąż trzymając mnie na rękach.
- Hiroki, dziecko... - usłyszałem głos jego mamy. - On cię zabił...
- Przez przypadek - przerwał jej Hiroki. - Stracił kontrolę i to była moja wina. No, nie tylko moja. Też wina Ryu.
- Ryu?
- Wróżki ciemności. Ciągle go prowokuje, żeby tylko znowu wrzucić go do tego wariatkowa! Uwziął się na niego!
- Ryu, co masz do powiedzenia? - sędzia spojrzał na niego z uwagą. Ten wzruszył ramionami.
- Twierdzę, że to historia wyssana z palca.
- Nieprawda! - zawołał Hotaka. - Sam widziałem wiele razy, jak go straszysz!
- Ja też! - zawołała Keiko. - I Wakana też raz przy tym była.
- Zgadza się - Wakana kiwnęła głową.
- Robi wszystko, żeby Sachi stracił kontrolę - dodała Akane.
- I zawsze wszyscy wam o tym mówiliśmy - zauważyła Saiki.
- Ale nikt nas nie słuchał! - warknął Yuji. - Bo zazwyczaj widzieli to mieszańcy.
- A nawet słowa wróżek czystej krwi były ignorowane - dopowiedział Yoshihiko.
- To jest cholernie niesprawiedliwe, ojejcia - powiedział cicho Kiri.
- Zgadzam się - Oni kiwnęła głową. - Zacznijcie nas w końcu słuchać.
- Rozumiemy, że jesteśmy jeszcze praktycznie dziećmi, ale to nie oznacza, że nie umiemy patrzeć - stwierdziła Sagara.
Ryu tylko się zaśmiał.
- Patrzeć? Umiecie patrzeć? Powodzenia.
Nastała ciemność. Przerażająca i głęboka.
- Dlatego jestem przeciwko związkom wróżek ziemi i powietrza! - zawołał tata. - Widzicie, co się dzieje?!
- No właśnie nie - usłyszałem głos taty Toshiego.
- Tato!
I wtedy dobiegło mnie głuche łupnięcie, krótki krzyk i dźwięk upadającego ciała.
Powrócił nam wzrok i zobaczyliśmy Meiko, która stała nad Ryu, trzymając w dłoni pochodnię.
- Walnęłam go nią - oznajmiła. - Wkurzał mnie, a dzięki swojej spostrzegawczości na minusie, nie zauważył, że jestem niewidoma od urodzenia.
Tymczasem lekko przypalony Ryu był nieprzytomny i, w końcu, nieszkodliwy.
* * *
Świetliści mnie uleczyli, dzięki czemu mogłem wyjść ze szpitala dosyć szybko. Ryu został zgładzony, ale nie wnikałem, w jaki sposób. Nie obchodziło mnie to.
Poszedłem z rodzicami i Hotaką do parku. Dzisiaj był festiwal świetlików, więc cała wioska poszła popatrzeć na latające robaczki.
Dobiegała północ. Obserwowałem właśnie jednego świetlika, sącząc soczek winogronowy, gdy Hotaka dźgnął mnie palcem w policzek.
- Patrz - mój brat wskazał na Hirokiego, który stał z przyjaciółmi i wesoło z nimi dyskutował.
Wstałem, oddając soczek Hotace, i skierowałem swoje kroki w stronę Hirokiego. Toshi jako pierwszy mnie zobaczył i pacnął Hirokiego w ramię, wskazując na mnie.
- Sachi - Hiroki spojrzał na ziemię. - Robisz zimę.
- Z emocji - zacząłem iść w jego stronę. - Dlaczego mnie uratowałeś?
- Mówiłem ci. Lubię cię. Bardzo - odparł Hiroki, na co Vivi uderzył go w głowę. - Au! Dobra, dobra. Kocham cię. Zadowoleni?
Toshi i Vivi zaśmiali się pod nosem.
- Co takiego? - zamrugałem.
- Zakochałem się w tobie. Dlatego nie mogłem cię stracić - wyjaśnił Hiroki.
Podszedłem do niego, wciąż zamrażając wszystko wokół.
- I nie boisz się?
- Nie. Mam moc ognia. Mogę to w każdej chwili rozpuścić - Hiroki uśmiechnął się promiennie.
- To dobrze, bo może mnie teraz ponieść - stwierdziłem, kładąc mu dłonie na policzkach i składając na jego ustach krótki pocałunek.
W sumie chyba Hirokiego nie obchodziło, że miał teraz oszronione włosy, skoro mi ten pocałunek oddał.
Rozpuszczając przy okazji lód wokół, bo nawet wróżki czystej krwi w takich sytuacjach przestają panować nad emocjami.
The end

wtorek, 19 czerwca 2018

Fires at Icy Midnight IV

Zespół: The Guzmania&Acme (ex.DIV), w tle Moran, Kalafina
Pairing: Chobi&Chisa, w tle Ivy&Vivi
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: romans, fantasy, AU
Seria: "Fires at Icy Midnight"
Ostrzeżenia: magia, sceny przemocy
Notka autorska: Chobi jest uparty w każdym uniwersum.


Leżałem na łóżku, rysując w skoroszycie. Wytrzymałem poza ośrodkiem niecały dzień. Wiedziałem, że tak to się skończy.
Usłyszałem pukanie do drzwi.
- Proszę - powiedziałem.
W progu stanął Vivi, chyba niezbyt zadowolony z zaistniałej sytuacji.
- Cześć - przywitał się, zamykając drzwi.
- Hej. Straciłeś panowanie? - zdziwiłem się. Viviemu zdarzyło się to raz. Dawno, dawno temu, jak jeszcze byliśmy dziećmi.
- Toshi się wkurzył - zaczął Vivi, siadając na krześle. - W sensie, jak cię zabrali. Hiroki mu opowiedział, co zrobił Ryu. Sam się zirytowałem, a potem próbowałem powstrzymać Toshiego przed rzuceniem się na ochroniarzy z ośrodka, ale mi się nie udało. Toshi od nich oberwał, a ja... W skrócie, nerwy mi puściły.
- Rozumiem - kiwnąłem głową, nie odrywając się od rysunku. - Ale raz na kilkanaście lat masz prawo się zdenerwować.
- Tak, wiem - Vivi uśmiechnął się lekko. - Ale w sumie dobrze, że tak wyszło. Mogę teraz zadać ci kilka pytań.
- Jakich pytań? - nie rozumiałem, o czym on mówi.
- Zawsze tu trafiasz przez Ryu? - spytał, a ja przytaknąłem. - Od kiedy?
- Od czwartego roku życia - odparłem. - Sypnął mi piaskiem w twarz, jak siedzieliśmy w piaskownicy. Chyba mu się spodobał widok ochroniarzy zabierających mnie do ośrodka, bo od tamtego czasu byłem na zewnątrz...
Zamyśliłem się.
- Nie mów mi, że w ogóle stąd nie wychodzisz... - Vivi otworzył oczy ze zdumienia.
- Jak wszystko zsumować... - wziąłem kartkę i długopis, po czym podliczyłem ilość dni wolności. - Będzie dwadzieścia dziewięć dni.
- W roku?
- W życiu - uśmiechnąłem się ironicznie i odłożyłem notatkę. Viviemu opadły ręce.
- Chyba żartujesz...
- Nie - pokręciłem głową. - Od trzynastu lat trafiam tu rok w rok i szczerze mówiąc, panuję nad mocą coraz gorzej, zamiast lepiej, bo...
- Tak się boisz, że zaraz tam znowu trafisz, że tracisz nad sobą kontrolę - zrozumiał Vivi. - To dlatego Hotaka trafił tutaj tylko raz. To nie geny. To wina psychopaty.
Kiwnąłem głową i w tym momencie usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
- Proszę.
- Kolacja - oznajmiła Hikaru, która tu pracowała. - O, Vivi. Nie muszę iść do twojego pokoju.
- Za chwilę przyjdziemy - stwierdził Vivi. Podszedłem do niego i położyłem mu dłoń na ramieniu.
- To, co ci powiedziałem, to tajemnica, okej? - spojrzałem na niego z uwagą.
- Ale...
- Nie chcę, żeby ktokolwiek się nade mną użalał - stwierdziłem. - Nie mów nikomu. Proszę.
Vivi milczał. Nie wiedziałem, jak to interpretować...
* * *
Kilka dni później usiadłem pod płotem i kontynuowałem szkicowanie rysunku. Nagle poczułem, jak coś dźgnęło mnie w ramię przez siatkę. Odwróciłem się gwałtownie i zobaczyłem Hirokiego.
Swoją drogą, siatka się oszroniła...
- Oj, przepraszam - Hiroki odsunął się od płotu. - Chyba nie będziesz miał przez to problemów?
- Tutaj nie - odparłem. - Po co przyszedłeś?
- Bądź milszy, specjalnie się pofatygowałem - Hiroki lekko się naburmuszył. - Vivi opowiedział nam o tym, co mu wyjawiłeś.
- Miał tego nie robić!
- Ale zrobił. I bardzo dobrze - Hiroki uklęknął przy płocie i usiadł na piętach. - Sachi, spędziłeś po drugiej stronie płotu dwadzieścia dziewięć dni, odkąd ten psychol zaczął cię nękać!
- I co z tym faktem zrobisz? Nikt mi nie wierzy, on ma za duże poparcie - westchnąłem ciężko.
- Pomyślałem, że mogę ci dać chociaż namiastkę tego, jak to jest - stwierdził.
- W sensie?
- Przychodzić tutaj i z tobą rozmawiać - wytłumaczył. - Chyba nam nie zabronią?
- Dopóki nie stracę kontroli, to nie - odparłem.
Hiroki uśmiechnął się promiennie.

sobota, 16 czerwca 2018

Fires at Icy Midnight I

Zespół: The Guzmania&Acme (ex.DIV), w tle Moran, heidi., Kalafina, Nightmare, Ganglion, Band-Maid
Pairing: Chobi&Chisa, w tle Ivy&Vivi
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: romans, fantasy, AU
Seria: "Fires at Icy Midnight"
Ostrzeżenia: magia, sceny przemocy
Notka autorska: Ja nie wiem, co ja robię z tymi biednymi muzykami. Tym razem wrzuciłam ich do wróżkowego uniwersum, gdzie mogą usiąść na kasztanie. Wiem, jestem rąbnięta. XD
Jeśli chodzi o postacie, które odezwą się aż raz - to uniwersum jest tak pomyślane, że gdybym chciała sobie kiedyś coś opisać z jakimś innym shipem, to będę mogła.


Wróżki kojarzą się z małymi, pociesznymi stworkami, które żyją na drzewach, spijają nektar z kwiatów i latają na puchatych trzmielach. Gdy myśli się o wróżkach, ostatnie, co przychodzi komukolwiek do głowy, to twarde zasady kierujące rozmnażaniem i magią, którą te istotki kontrolują.
Istnieją cztery podstawowe żywioły magii - woda, ogień, ziemia i powietrze, które posiadają motyle skrzydła i różdżki z różą i diamentem. Wodne wróżki mają granatowe stroje, ogniste czerwone, ziemne zielone, a powietrzne - fioletowe. A później zaczynają się krzyżówki.
Każda z ras mieszanych ma skrzydła ćmy i różdżkę z ich szklaną podobizną. Woda tworzy z ogniem mgłę, z ziemią błoto, a z powietrzem lód. Ogień i ziemia to lawa, z powietrzem daje światło, a ziemia i powietrze jego przeciwieństwo, czyli ciemność. Gdy wszystkie żywioły się połączą, powstaje chochlik, czyli nielot wśród wróżek, ale posiadający różdżkę mieszańców.
Mieszańcy są niemile widziani, jak zwykle. Lecz wróżki światła są wręcz gloryfikowane. Moc tę uważa się za świętą i właśnie dlatego wróżki te mają jako jedyne z mieszańców skrzydła motyli i różdżki z różami.
Z krzyżówkami jest tylko jeden problem. Wróżki lodu, lawy i ciemności bardzo rzadko panują nad mocą, więc za każdym razem, gdy coś się stanie, trafiają na rok do ośrodka kontroli. Najczęściej wystarczy pojedynczy taki pobyt i wróżka wraca na dobrą drogę rozsypywania świecącego pyłku.
Chyba, że ktoś w kółko i w kółko jest prowokowany do niewłaściwego zachowania...
Jestem wróżką lodu. Prawie całe życie spędziłem w ośrodku kontroli. Nie potrafię zapanować nad mocą na dłużej niż tydzień. I najczęściej jest to spowodowane przez Ryu, wróżkę ciemności, która upatrzyła sobie akurat mnie.
Zeskoczyłem z gałęzi na drugą i usiadłem na liściu. Widziałem za siatką mieszkańców naszej wioski, spędzających wesoło czas w parku. Ku mojemu zaskoczeniu, dopatrzyłem się przedstawiciela chyba dokładnie każdego rodu z naszej małej społeczności.
Rodzeństwo - Hiroki i Meiko oraz ich kuzynki - Mayu i Keiko. Meiko, Keiko... Jak bliźniaczki. Swoją drogą, ród ognia zazwyczaj w panowaniu wymieniał się z rodem powietrza.
Kiri i Sagara, kuzynostwo z rodu powietrza, który, jak wspominałem wcześniej, wymieniał się z ogniem w panowaniu.
Kolejne rodzeństwo - Haruto i Wakana oraz ich kuzyni - Jin i Toshi, z rodu ziemi.
I w końcu Oni i Saiki, kuzynki z rodu wody.
Mieszańców też paru było na placu. Świetlista Hikaru, mglista Akane, błotny Yoshihiko... O, nawet Vivi od lawy i chochlik Yuji.
I ja, lodowy Sachi, siedzący za siatką i patrzący tęsknym wzrokiem na tych, którzy są wolni. Jak motyl tęskniący za lataniem.

niedziela, 8 stycznia 2017

Sunset

Zespół: Kalafina
Pairing: Keiko&Hikaru
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: obyczaj, romans
Seria: Oneshot Challenge
Ostrzeżenia: brak
Notka autorska: Wracamy do tego challenge'a. I ta dam, na pierwszy ogień mamy yuri. Drugie yuri w moim marnym życiu! XD


Hikaru siedziała na balkonie, czytając książkę. Ostatnie promienie słońca oświetlały i ogrzewały jej twarz.
- Piękny widok, prawda? - spytała Keiko, wchodząc na balkon.
- Ale co? - Hikaru podniosła wzrok.
- No zachód słońca - wyjaśniła Keiko. - Piękny.
- Tak, piękny - Hikaru kiwnęła głową. Keiko odwróciła się w jej stronę.
- Ale wiesz, co jest piękniejsze?
- Co?
- Ty - odparła Keiko, pochylając się i cmoknęła Hikaru w usta. Masai zachichotała krótko i wróciła do książki.
Szlaban to szlaban. Nie zmieni swojego zdania przez czułe słówka.
The end

poniedziałek, 23 maja 2016

Like a cat

Zespół: Kalafina
Pairing: Wakana&Keiko
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: obyczaj, romans
Ostrzeżenia: brak
Notka autorska: Mój pierwszy yuri fanfik. O matko, yuri. XD
Ogólnie z yuri po prostu wolę oglądać, niż czytać/pisać. Z yaoi mam na odwrót. Ale no. Enjoy!

Wakana siedziała na kanapie i piła herbatę. Wzrok miała utkwiony w Keiko krzątającej się po garderobie. Obserwowała ją już dłuższą chwilę. Zapisała w swojej pamięci długie, brązowe włosy, czarne oczy, kształtne piersi, lolicią sukienkę w ciemnych barwach, podkreślającą jej szczupłą talię i kończącą się w połowie jej zgrabnych nóg.
Keiko była piękna i Wakana dobrze to wiedziała od dawna, jak i także od dłuższego czasu czuła do swojej przyjaciółki chyba coś więcej.
Westchnęła cicho, odstawiając filiżankę na spodeczek. Czy ta jej obserwacja miała w ogóle jakiś sens?
- Waka-chan, wróć na Ziemię! - zawołała Hikaru, opierając się o poręcz fotela, który stał naprzeciwko Wakany. - Coś się stało?
- Nie, tylko się zamyśliłam - Wakana pokręciła głową.
- To dobrze - Hikaru pogłaskała ją po głowie. Wakana zachichotała i zerknęła okiem na Keiko.
Keiko nie wyglądała na zadowoloną. Zmarszczyła lekko brwi i przygryzła dolną wargę. Jednak gdy zauważyła, że Wakana na nią patrzy, zreflektowała się i uśmiechnęła, choć trochę nieszczerze.
- Wychodzę na chwilę, dziewczęta - oznajmiła, opuszczając garderobę. Hikaru popatrzyła ze zdziwieniem na Wakanę.
- Wiesz, gdzie poszła?
- Nie mam pojęcia - odparła Wakana. - Keiko jest jak kot - chodzi swoimi drogami, które zna tylko ona.
- Idź za nią - stwierdziła Hikaru. - Jak pójdziesz, może da ci mapę.
Do Wakany dotarło w tym momencie, że agentka specjalna byłaby z niej kiepska, jeśli aż tak po niej widać, że się zakochała.
- Dzięki, Hika-chan - Wakana wstała i wyszła z garderoby.
- Powodzenia! - usłyszała jeszcze za sobą.
Keiko stała przy barierce na balkonie widowni. Obserwowała scenę, na której za kilka godzin miały wystąpić.
- Hej - rzuciła krótko Wakana, przyłączając się do niej.
- Cześć - odpowiedziała Keiko.
Stały tak przez chwilę, a wokół panowała nieznośna i lekko niezręczna cisza.
- Wakana?
- Tak?
- Czy między tobą... - Keiko przerwała, jakby rezygnując ze swoich planów spytania o coś w ostatniej chwili.
- ...i Hikaru coś jest? Nie - Wakana dokończyła jej pytanie i na nie odpowiedziała. - Dlaczego pytasz?
- Nie wiem - Keiko oparła głowę na dłoni. - A chciałabyś, by coś było?
- Nie - znów zaprzeczyła Wakana. - Ona też nie, patrząc na to, że wysłała mnie na misję.
- W sensie? - zaciekawiła się Keiko.
- Mam odnaleźć pewną mapę, podążając za brązową kotką.
- Jaką mapę? - zdziwiła się Keiko, gdy Wakana odwróciła jej twarz do siebie.
- Do jej serca - Wakana pochyliła się i pocałowała ją w usta. Keiko stała przez moment zdezorientowana, ale w końcu oddała pocałunek.
Odsunęły się od siebie po chwili, a Keiko skrzyżowała dwa palce.
- Mam czerwone paznokcie, więc pasuje - Keiko uśmiechnęła się promiennie.
- Ale co? - Wakana jej nie rozumiała.
- Znak X. Dotarłaś do celu! - zawołała Keiko.
Tak, Keiko była jak kot - nie tylko chodziła własnymi drogami, ale też wszystko po swojemu robiła.
The end

niedziela, 22 marca 2015

Shiawase II

Zespół: Nightmare&Kalafina
Pairing: Ni~ya&Hikaru, w tle Hitsugi&Yomi, Ruka&Sakito, Wakana&Keiko
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: obyczaj, romans
Ostrzeżenia: brak
Notka autorska: PANIE I PANOWIE, HETERO FANFICTION CZĘŚĆ DRUGA.
TYM RAZEM TAKIE PEŁNE HETERO.
BRAWA DLA MNIE. XD



Kilka miesięcy później wybrał się z Yomim i Hitsugim na koncert Kalafiny. Jako, że bawił się znakomicie, postanowił pogratulować koleżankom z branży osobiście.
Pamiętał, że Keiko siedziała Wakanie na kolanach i zaplatała jej warkoczyki, a Hikaru krzątała się po garderobie. Widząc Ni~yę, chciała się z nim przywitać i potknęła się o dywan, w pięknym stylu lądując w ramionach basisty.
 - Hika-chan znalazła swojego księcia z koszmarnej bajki? - skomentowała to Keiko, wstając z kolan Wakany. Hikaru zaś przybrała wtedy barwę dojrzałej truskawki.
A później w sumie wszystko potoczyło się dość szybko. Ni~ya wpadł na Hikaru, gdy ta przyszła odwiedzić babcię, która, jak się okazało, mieszkała dwie klatki dalej od niego. Pomógł jej zrobić zakupy dla staruszki, a ona w podzięce dała mu swój numer telefonu.
 - Nee, Hikaru-san, masz dzisiaj czas? - spyta Ni~ya, gdy odważył się w końcu do niej zadzwonić.
Miała. Tego dnia, jak i w kilka następnych. A potem...
 - Hikaru-chan - zaczął Ni~ya, odprowadzając ją do domu. - Mam do ciebie pytanie...
 - Za chwilę - Hikaru wskoczyła na murek przy chodniku. - Ej, Ni~ya-san? Złapiesz mnie za rękę, bym nie spadła?
Złapał. Gdy zeskakiwała, chwycił ją w ramiona i spojrzał prosto w jej duże oczy. Widział w nich odpowiedź na swoje niezadane pytanie, tak jak w rumieńcach na jej policzkach.
Pocałował ją.
Ni~ya wrócił do domu. Ustawił świeczki na stoliku, żółte, bo taki był ulubiony kolor Hikari, jak ją pieszczotliwie nazywał. Gdy jej powiedział o tym zdrobnieniu, które dawno temu wymyślił mu Reita, podłapała je. W zasadzie to lubił, gdy tak go nazywała. Lubił, a nawet kochał. Tak jak ją.
Ni~ya akurat nalewał wina do kieliszków, gdy usłyszał szczęk zamka w drzwiach.
 - Niuniu, weźmiesz moją torbę? - zawołała z przedpokoju Hikaru. Yuji odstawił butelkę i wyszedł na korytarz. Spojrzał na swoją ukochaną. W jej włosy zaplątały się pojedyncze płatki śniegu. Wyglądała pięknie... jak zawsze.
 - Witaj w domu - Ni~ya podniósł Hikaru, po czym okręcił się z nią wokół własnej osi i ją pocałował. - Później zaniosę torbę. Teraz chodź.
Zaprowadził ją za rękę do pokoju, odsunął jej krzesło i przysunął, gdy usiadła. Nalał wino do drugiego kieliszka i stuknął się nimi z Hikaru.
 - Za Nightmare i Kalafinę, by się nie rozpadły - powiedział.
 - I za nas, by naszego związku też to nie spotkało - Hikaru uśmiechnęła się lekko. - Jaki film oglądamy?
 - Wybrałem jeden z klasyków - Ni~ya podał jej pudełko. - Jedzenie będzie za pół godziny.
 - To świetnie - Hikaru popatrzyła na okładkę DVD. - Czarno-biały melodramat z ukochanym, białym winem i posiłkiem z ulubionej restauracji. Czego kobieta może chcieć więcej?
 - Prezentu? - Ni~ya wręczył jej małe pudełeczko. - Otwórz.
 - Yay, jaki śliczny - Hikaru wyciągnęła łańcuszek ze złotym wisiorkiem, w który wkomponowany był niebieski kamyczek. - Uroczy. Dziękuję - posłała Ni~yi całusa. Ten złapał go i udał, że się do niego tuli, na co Hikaru zachichotała.
 - Cieszę się, że ci się podoba - stwierdził Ni~ya.
 - Oczywiście, że tak - Hikaru uśmiechnęła się promiennie. - Ej, Yuji? Pomożesz mi go założyć?
Ni~ya wstał i podszedł do Hikaru. Ujął w palce obie części zapięcia i złączył je.
 - Dziękuję - Hikaru wstała i pocałowała go. Wzięła kieliszek ze sobą i usiadła na kanapie. - Oglądamy?
 - Oglądamy - przytaknął Ni~ya, a w tym momencie rozbrzmiał dzwonek do drzwi. - Chociaż może najpierw coś zjedzmy.
 - Mówiłam, że tak będzie - Hikaru zachichotała złośliwie.
 - Hikari!
 - Nic nie mówiłam.
Po posiłku wokalistka wróciła na kanapę, a Ni~ya włączył film i usiadł obok ukochanej. Gdy po jakimś czasie Hikaru oparła głowę na jego ramieniu, wiedział, że koledzy z zespołu mieli rację. Był szczęśliwszy. Był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.
The end

środa, 18 marca 2015

Shiawase I

Zespół: Nightmare&Kalafina, wspomniane Gazette
Pairing: Ni~ya&Hikaru, w tle Hitsugi&Yomi, Ruka&Sakito, Wakana&Keiko
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: obyczaj, romans
Ostrzeżenia: brak
Notka autorska: PANIE I PANOWIE, HETERO FANFICTION.
Na razie jeszcze nasza główna bohaterka się nie pojawiła otwarcie, ale w drugiej części to nastąpi.
No i na razie to wygląda na typowe yaoi.
Matko, hetero, ja potrafię ogarnąć hetero w opowiadaniu, wow. XD


Ni~ya siedział w sali prób i obserwował swoich kolegów. Sakito jak zwykle usiłował wywołać w Ruce jakieś uczucia, Yomi wygłupiał się z Hitsugim, a on sam patrzył uporczywie na telefon. Czekał, aż ktoś do niego zadzwoni. Dlatego poprosił Sakito o przerwę. Wiedział jednak, że nie nie może ona trwać dłużej niż pół godziny, a minęło już kilkanaście minut...
 - Ni~ya, daj spokój - mruknął Ruka.
 - Pewnie jest za... - zaczął Yomi, ale przerwał, bo w tym momencie w sali rozbrzmiały pierwsze dźwięki "Arii" Kalafiny.
 - Tak? - Ni~ya natychmiast odebrał. Po drugiej stronie usłyszał długo oczekiwany głos.
 - Hej, Yuji. Przepraszam, że tak długo musiałeś czekać. Strasznie nam się przedłużyła konferencja - śmiech ukochanej osoby był tym, co uspokajało go od zawsze. - Będę w domu jutro. Tęsknię za tobą.
 - Ja za tobą też - Ni~ya uśmiechnął się czule. - Mam coś przygotować?
 - Wino i dobry film. Jedzenie możesz zamówić i tak nie zwrócisz na mnie uwagi, jak zaczniesz jeść.
 - Ej no! Aż tak mi się klapki nie zamykają na jedzenie! - oburzył się Ni~ya.
 - Polemizowałbym - stwierdził Hitsugi. Ni~ya tylko prychnął.
 - Białe czy czerwone?
 - Białe. Czerwonym za szybko się upijam. Muszę już kończyć. Kocham cię, pa!
 - Dobranoc - Ni~ya rozłączył się. - No, to kontynuujemy próbę?
 - Tak - Sakito kiwnął głową. - Ej, Ni~ya?
 - Hm?
 - Jesteś szczęśliwszy niż z Reitą, wiesz?
 - Serio? - zdziwił się Ni~ya.
 - Sakito ma rację. Teraz normalnie promieniejesz jak kobieta w ciąży - Yomi poklepał go po plecach.
 - Nadal nie rozumiem, jak można wyrządzić komuś taką krzywdę - Hitsugi wziął swoją gitarę i szarpnął za struny. - Oj, jak się rozstroiła...
Ni~ya, słuchając, jak Hitsugi stroi gitarę, przypomniał sobie tamten dzień...
Ni~ya uradowany wracał do domu. Sakito pozwolił mu wyjść wcześniej, Gazette miało wolne, więc Ni~ya mógł więcej czasu spędzić z Reitą.
Kiedy basista przekroczył próg, miał wrażenie, że coś jest nie tak. Na wieszaku wisiała czyjaś kurtka, na chodniczku stały czyjeś buty.
 - Pewnie Suzu kogoś zaprosił na piwo - Ni~ya uśmiechnął się lekko, przypominając sobie, jak kiedyś Reita zasnął między Rukim i Uru na kanapie, oglądając jakiś beznadziejny film.
Wszedł do kuchni. Przy stole siedział Ruki i coś sobie nucił. Wyglądał na bardzo zadowolonego.
 - Cześć, Ruki! - zawołał Ni~ya, by Ruki usłyszał go spod słuchawek. Ruki drgnął gwałtownie i podniósł wzrok.
 - Ni~ya? - zdziwił się Ruki, patrząc na basistę jak na kosmitę. - Co ty tu robisz?
 - Mieszkam? - Ni~ya roześmiał się. - Gdzie Suzuki? Skończyliśmy dzisiaj szybciej próbę, więc mogę spędzić z nim więcej czasu.
 - Yuji? - w drzwiach kuchni stanął Reita. Reita ubrany w same bokserki.
 - Suzuki, dlaczego chodzisz ubrany tak szczątkowo przy gościach? - Ni~ya spojrzał na niego i wypuścił z dłoni szklankę, gdy Ruki wstał od stołu. Miał na sobie jedynie przydługą na niego koszulkę Reity, czego nie było widać, gdy siedział, bo na stole położony był długi obrus.
 - Od kiedy? - zapytał powoli Ni~ya.
 - Od pół roku - odparł Ruki za oszołomionego Reitę. - Uru nie musisz mówić, on wie. Zresztą, mamy układ.
 - Jaki układ? - Ni~ya miał ochotę zabić całą trójkę.
 - Ja przychodzę tu we wtorki i czwartki, Uru w poniedziałki i środy - odparł Ruki. - W weekendy jesteśmy grzeczni, słowo honoru.
 - Słowo czego?! - wrzasnął Ni~ya. - Wy nie macie czegoś takiego, jak honor!
 - Ni~ya, spokojnie - stwierdził Ruki. - To jest tylko seks, nic nas nie łączy poza tym.
Wokalista Gazette bardzo się zdziwił, gdy został podniesiony do góry i gwałtownie przyparty do ściany.
 - Zamorduję najpierw ciebie, potem moje byłe seme, a na koniec twoją panienkę spod latarni - warknął Ni~ya. - Wybieraj: łyżeczką do herbaty czy tasakiem?
 - Jak możesz mnie zabić łyżeczką? - zaśmiał się Ruki.
 - Wystarczy wbić odwrotną stroną w oko - Ni~ya uśmiechnął się szyderczo, a Ruki pobladł. - Nie martw się, nie zrobię tego. Teraz.
Ni~ya puścił Rukiego, podszedł do wciąż oniemiałego Reity i przyłożył mu z pięści.
 - Jesteś tym, co nosisz na nosie - stwierdził Ni~ya.
Yuji spakował się w kwadrans i wyszedł z mieszkania Reity. Musiał się napić.