Blog zawiera treści o związkach męsko-męskich i damsko-damskich. Jeżeli nie lubisz yaoi i yuri, to naciśnij czerwony krzyżyk i nie czytaj, zamiast obrzucać mnie błotem. Dziękuję za uwagę.

Polecany post

Five Flowers of Joy and One of Sadness I

Uniwersum: Iron Lung/Project Hail Mary Pairing: Simon the Convict&Doctor Ryland Grace (Bloody Mary) Dozwolone od: 17+ Gatunek tekstu: sc...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Razor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Razor. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Carving Hearts with a Paring Knife II

 Zespół: Razor

Pairing: Kouryu&Ryouga

Dozwolone od: 17+

Gatunek tekstu: obyczaj

Ostrzeżenia: *patrzy na listę* Depresja (która jest faktem, a nie moim wymysłem albo domysłem), myśli samobójcze, koszmary, zaniki pamięci... *rzuca listę za siebie* Także tak.

Notka autorska: Druga i ostatnia część. Kto wie, skoro napisałam fika o jrocku, to może w tym roku zrobię podsumowanie muzyczne? *nerwowy śmiech*



Ryouga spłukał pianę z ciała i chciał wyjść spod prysznica, gdy usłyszał skrzypnięcie drzwi. Kouryu wszedł do środka i kombinował coś przy wannie. Naprawdę miał zamiar nalać mu płynu do kąpieli? I czemu nawet nie zapukał?

W sumie nie w takich sytuacjach Ryougę widział... I to jednak, mimo wszystko, był jego dom.

Ryouga odkręcił wodę z powrotem i oparł się plecami o zimne kafelki i spojrzał na swoje podrapane ręce. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz się mył. I wolał nie myśleć, jak długo to trwało.

Jak ogólnie niektóre sytuacje ciągnęły się już niemożebnie długo...

Bycie panseksualnym wynaturzeniem miało swoje plusy i minusy. A jedną z wad było to, że nie mógł tak po prostu kogoś poderwać, bo nie był świadomy jego preferencji.

A nawet jak już był, to wtedy na pierwszy plan wchodziła jego niestabilność psychiczna i jego własny mózg powtarzający mu, że to i tak wszystko na nic i nikt go nigdy nie pokocha.

A nawet jak już mu się udało uciszyć te myśli, to gdy tylko ktoś się o wszystkim dowiadywał, to po prostu odchodził. Nasłuchał się już zdecydowanie zbyt dużo o byciu niebezpiecznym dla otoczenia psycholem.

Tymczasem Kouryu tak po prostu to... zaakceptował? To było dla niego coś nowego. Coś niesamowitego i sprawiającego, że ta fascynacja, która przerodziła się później w zauroczenie, była o krok od tego, by stać się o wiele głębszym uczuciem.

- Ryouga? - usłyszał zza szyby. - Jak coś, to kąpiel gotowa. Wychodź, bo będziesz płacił mi rachunki za wodę.

Zero jakiejś kąśliwej uwagi o tym, że ma się nie wieszać na wężyku od słuchawki czy coś w tym rodzaju.

- Okej - mruknął Ryouga i poczekał, aż Kouryu zamknie za sobą drzwi, po czym wyszedł spod prysznica.

I oniemiał.

W rogu wanny stała zapalona świeczka. W wodzie unosiła się resztka kuli do kąpieli, która zabarwiła ją na piękny, lazurowy kolor, prześwitujący przez masę piany.

Kiedy otrząsnął się z szoku, ruszył w końcu w kierunku wanny. Zanurzył się w ciepłej, idealnej do kąpieli wodzie i wtedy jego palce dotknęły czegoś dziwnego. Miękkiego, aksamitnego i...

Ryouga chwycił to delikatnie w palce i podniósł. Na jego dłoni zalśnił od wody purpurowy płatek kwiatu.

Kouryu obsypał mu wannę płatkami kwiatów.

...

Ryouga pacnął się w czoło. To stąd ta uwaga o szczoteczce do zębów!

Zaśmiał się krótko. Dawno nie słyszał własnego śmiechu.

* * *

Ryouga wyszedł z łazienki, opatulony ręcznikiem. Woda nadal ściekała mu po wciąż mokrych włosach.

- Ryouga? - Kouryu spojrzał na niego lekko zaskoczony. - Jestem pewien, że zostawiłem ci czyste ubrania na szafce.

- Widziałem - przyznał Ryouga, podchodząc powoli do Kouryu. - Ale na razie nie będą potrzebne.

- Ryou, chciałem jedynie, żebyś umył zęby na wypadek, gdybyś zgodził się, bym cię pocałował, a nie od razu zaciągać cię do łóżka - stwierdził Kouryu.

- Ale ja mam nieco inne plany - Ryouga pochylił się nad nim. - Możesz już zabrać swój mięciutki ręczniczek. Dziękuję.

- Czyli kąpiel się podobała?

- Relaks w twojej wersji był cudowny - stwierdził Ryouga i musnął opuszkiem palca jego usta. - Teraz czas, żebym ci pokazał moje sposoby na odprężenie.

- Coś mi mówi, że to ja będę miał najwięcej roboty z tym twoim relaksem - Kouryu uśmiechnął się nieco złośliwie.

- Pomogę ci, spokojnie. Nie jestem kłodą jak niektórzy - powiedział zalotnym tonem i pocałował Kouryu zdecydowanie zbyt łapczywie.

Ale cóż, on sam dobrze wiedział, na co się pisze.

* * *

Kouryu obudził się w nocy, zastanawiając się, co dokładnie się wydarzyło. Czy któryś z jego kotów wskoczył na łóżko i po nim przebiegł? Wiedział jedynie, że coś wyrwało go z głębokiego snu, ale jego zaspany wciąż umysł nadal nie powiązał ze sobą faktów.

Dopóki to dziwne uczucie się nie powtórzyło.

Kouryu otworzył oczy. Spanie z Ryougą pod jedną kołdrą okazało się błędem, bo w tym momencie Kouryu miał zakryte jedynie biodra. A tym, co go obudziło, była ręka Ryougi spadająca na jego goły brzuch po tym, jak ten machnął nią przez sen.

Tymczasem Ryouga spał dość niespokojnie. Jego oddech był płytki, nieregularny i przyspieszony. Palce od dłoni leżącej na brzuchu Kouryu lekko drżały.

I zanim do wciąż zaspanego Kouryu dotarło, co się dzieje, sytuacja powtórzyła się ponownie. Ryouga szarpnął się przez sen, kompletnie nie panując nad tym, co stanie się z jego bezwolnymi, uśpionymi kończynami.

No tak. Jeszcze tego brakowało.

Kouryu usiadł na łóżku i położył dłoń na ramieniu Ryougi.

- Ryou, obudź się - powiedział spokojnie.

Odskoczył, kiedy prawie dostał w twarz. Zatrzymał się na brzegu łóżka i patrzył na Ryougę, który stracił równowagę i upadł na jego poduszkę.

- Wszystko w porządku? - spytał Kouryu.

Odpowiedziała mu cisza.

- Ryou? Żyjesz w ogóle?

- Wiesz, że mówisz po chińsku, prawda? - mruknął Ryouga.

...cholera, jego mózg chyba jeszcze nie przestawił się na japoński.

- Przepraszam - powiedział już w odpowiednim języku.

Ryouga podniósł się, wciąż wyglądając na roztrzęsionego.

- Zrobiłem ci coś? - spytał.

- Tylko obudziłeś, rzucając się jak węgorz po łóżku - odparł Kouryu. - To dlatego przyszedłeś wczoraj? Nie mogłeś spać?

- Chyba tak - Ryouga objął się ramionami.

- Śniło ci się coś złego? - Kouryu przysunął się do niego i go przytulił.

- Nazwij to koszmarem jak dorosły człowiek, nie jestem dzieckiem - mruknął Ryouga. - Zazwyczaj ich nie pamiętam. Zwłaszcza, jak ktoś mnie obudzi. I nie rozmawiajmy o tym więcej. To tylko kolejny skutek tego, że mam nie po kolei w głowie, nic więcej.

- Rozumiem - Kouryu pogłaskał go po ramieniu. - Mogę wstać na chwilę?

- Czemu pytasz?

- Bo może wolisz tak trochę posiedzieć, a chciałbym iść po drugą kołdrę - wyjaśnił Kouryu.

- Dlaczego?

- Bo mi całą zabrałeś i to mi przeszkadza bardziej niż fakt, że prawie wybiłeś mi zęby - Kouryu wzruszył ramionami.

Ryouga westchnął ciężko.

- Przepraszam.

- Za zabranie mi kołdry?

- Za zabranie ci kołdry, obudzenie cię i prawie uderzenie cię w twarz.

- To nie twoja wina, aczkolwiek trochę mi zimno - stwierdził Kouryu. - To mogę wstać?

- Ale tylko na chwilę.

- Postaram się zrobić to szybko.

- No okej.

I kiedy Kouryu wrócił po chwili do sypialni, Ryouga leżał skulony na łóżku, tuląc rąbek swojej kołdry.

- Śpisz?

- Nie.

- To się przesuń trochę, bo położyłeś się idealnie na środku.

- Bo tutaj lepiej czuć twój zapach.

- ...na bogów, Ryou, to zabrzmiało niepokojąco.

- Być może miało - Ryouga zaśmiał się pod nosem.

- Yandere się znalazło - Kouryu położył się obok i opatulił drugą kołdrą. - Chcesz się przytulić?

- Jak ci to nie przeszkadza...

- Absolutnie nie - Kouryu pokręcił głową, złapał Ryougę za ramiona i przyciągnął go zaskoczonego do siebie. - Śpij.

- A jak znowu cię obudzę?

- Najwyżej. Moje koty robią to prawie co noc - odparł Kouryu.

- Zostałem kotem?

- W sumie drapiesz.

- Yanlong.

- Musisz popracować nad akcentem, to może ten ton zadziała - Kouryu pogłaskał go po głowie. - Dobranoc, Ryou.

Ryouga jedynie uśmiechnął się w odpowiedzi.

Nawet jeśli jego sen znowu będzie niespokojny, to przynajmniej wie, że Kouryu zupełnie to nie przeszkadza.

The end

sobota, 29 listopada 2025

Carving Hearts with a Paring Knife I

 Zespół: Razor

Pairing: Kouryu&Ryouga

Dozwolone od: 17+

Gatunek tekstu: obyczaj

Ostrzeżenia: *patrzy na listę* Depresja (która jest faktem, a nie moim wymysłem albo domysłem), myśli samobójcze, koszmary, zaniki pamięci... *rzuca listę za siebie* Także tak.

Notka autorska: Nie wierzę, że w 2025 roku naprawdę napisałam dość długiego fika o jrockowcach, ale jak widać nadal mam czasem jakiś pomysł. Ciekawe, czy znowu znajdą się jacyś SJW, których rozjuszę pisaniem o prawdziwych osobach. *śmiech psychopaty*





Obudził się, słysząc kroki. Ktoś definitywnie starał się właśnie temu zapobiec. I chodził po jego domu.

Uchylił powieki, zastanawiając się, czy powinien dzwonić na policję. Mieszkał sam, nikogo nie zapraszał, nikt u niego nie nocował, więc kto to mógł być? Jedynie jakiś przestępca, prawda?

Ale gdy otworzył oczy, zdał sobie sprawę, że nie rozpoznaje żyrandola na suficie ani trochę. Był okrągły, miał trzy żarówki i zupełnie inny kolor. Powinien być brązowy, czemu więc był srebrny?

Zamrugał. Ręka bolała go niemiłosiernie od spania w niewygodnej pozycji. Na kanapie. Pod grubym, puszystym kocem, który na pewno nie był jego kołdrą obleczoną w poszwę w angielskie wulgaryzmy, którą kiedyś sprezentował mu Yoshiatsu.

Zamrugał ponownie. Głowa go nie bolała, więc pijany nie był. Albo po prostu nie miał kaca. Ale na bank był w czyimś domu. Nie swoim, nie w łóżku.

- Szlag, obudziłem cię? - usłyszał głos Kouryu. - Przepraszam, starałem się nie.

Och, przynajmniej w końcu wiedział, gdzie jest.

Usiadł na kanapie, a koc zsunął się z jego ciała. Spojrzał w stronę Kouryu, który dosłownie zamarł z łyżeczką nad kubkiem.

- Kawy? - spytał krótko, nadal nawet nie drgnąwszy.

Pokręcił głową, w której kłębiło się zdecydowanie zbyt dużo myśli.

- To zaparzę ci chociaż herbaty - stwierdził Kouryu, wzdychając ciężko. - Możesz mi powiedzieć, co tu robisz?

- Nie chcę - odparł, zaciskając palce na kocu.

- Nie chcesz mówić? - Kouryu pomasował sobie kark w geście zadumy. - Ryouga, przychodzisz tutaj w środku nocy, pukasz do drzwi i dzwonisz dzwonkiem tak długo, aż się w końcu nie budzę, a jak tylko ci otwieram, to wpadasz mi do mieszkania... Dosłownie, bo siedziałeś oparty o drzwi i straciłeś równowagę... Po czym wstajesz, podchodzisz do kanapy i jak gdyby nigdy nic, idziesz spać snem tak twardym, że nie jestem w stanie cię obudzić, a teraz mówisz mi, że nie chcesz mi nawet nic wyjaśnić?

Ryouga nie odpowiedział. Przypomniał sobie, że rzeczywiście coś takiego miało miejsce.

- No dobrze, nie to nie - Kouryu westchnął i nacisnął przycisk na czajniku. - Ale musiałeś mieć jakiś powód, żeby tu przyjść.

Spojrzał na niego uważnie.

- Upiłeś się?

- Nie.

- Coś ci jest?

- W sensie?

- Pytam, czy jesteś chory - wyjaśnił Kouryu. - Albo ktoś ci coś zrobił. Nikt ci nic nie zrobił, prawda? Bo jak zrobił, to mu nogi z dupy powyrywam.

- Co? Nie - Ryouga westchnął ciężko, obejmując ramionami swoje nogi. - Nic mi nie jest.

Kouryu nie wyglądał na usatysfakcjonowanego tą odpowiedzią.

- Niech ci będzie - Kouryu machnął w końcu ręką i zalał swoją kawę i czarną jak jego dusza herbatę Ryougi. - Chcesz śniadanie?

- Co?

- Śniadanie. Taki posiłek, który ludzie zazwyczaj jedzą, gdy się obudzą - odparł Kouryu. - Nie, kawa i papieros to nie jest śniadanie i nie wmówisz mi, że ci to wystarczy. Herbata też się nie liczy, ubiegając twoje pytanie.

- Nie chcę - mruknął Ryouga.

- Czego nie chcesz? Śniadania? - Kouryu spojrzał na niego przez ramię.

- Wstawać.

- W sensie?

- Żeby zjeść śniadanie, trzeba wstać. A ja nie mam ochoty - odparł Ryouga.

- Mam ci przynieść to śniadanie? - Kouryu był coraz bardziej zdezorientowany.

- Nie - Ryouga pokręcił głową. - Chcę iść na śniadanie, ale nie chce mi się wstawać. Rozumiesz?

- Wiesz, wydawało mi się, że mieszkam w Japonii na tyle długo, iż nie mam już problemów z waszym językiem, ale powiem ci, że zaczynam kwestionować swoje umiejętności lingwistyczne - stwierdził Kouryu. - Chcesz śniadanie, ale nie chcesz śniadania, ale nie chcesz też, żebym ci je podał. Dobrze rozumiem?

- Tak - Ryouga kiwnął głową.

- No... dobrze - Kouryu kiwnął głową i wyjął patelnię z szafki. - Może być ryżanka z warzywami i kurczakiem? Czy mięso też przestałeś jeść w ciągu jednej nocy?

Ryouga jedynie mruknął w odpowiedzi.

- Rozmowny dzisiaj nie jesteś - stwierdził Kouryu, wyciągając z lodówki udka z kurczaka i bulion. - Zostało mi trochę składników z wczorajszego obiadu, to przydadzą się dzisiaj. Tylko warzywa trzeba pokroić świeże, bo wszystkie wczoraj zjadłem.

Postawił garnek na płycie grzewczej, gdy usłyszał, że podłoga skrzypnęła cicho. Odwrócił się i zobaczył, że Ryouga wstał z kanapy. Jego przyjaciel podszedł nieco niepewnie do blatu i oparł się o niego plecami.

- Coś się stało? - spytał Kouryu, stojąc z nożem do warzyw w ręce. - Ryouga?

- Pomóc ci? - spytał Ryouga.

- Mogę zająć się ryżem, a ty możesz pokroić i obrać warzywa. Tylko nie zapomnij ich potem umyć - Kouryu podał mu nóż.

Ryouga spojrzał na niego, a potem przeniósł wzrok na nóż.

- To nie jest dobry pomysł - stwierdził, wciąż patrząc na nóż.

- Co? Krojenie warzyw? - Kouryu był lekko zdezorientowany. - Nie muszą być równo, to tylko ryżanka na śniadanie, nie konkurs kulinarny w telewizji.

- Nie, nie warzywa - odparł Ryouga.

- To co? - Kouryu nadal nie rozumiał.

- Dawanie mi noża - wyjaśnił Ryouga.

- Dlaczego?

- Bo prawdopodobnie zabiję się na twoich oczach, jak tylko go dotknę - odpowiedział Ryouga tak spokojnie, jakby mu oznajmiał, że jest pochmurno, pada delikatna mżawka, a Nikky znowu wkurza się na Shina, który jak zwykle zostawił gdzieś telefon i nie odbiera.

Stali tak przez dłuższą chwilę, aż w końcu Kouryu cofnął rękę i odłożył nóż na blat. Potem to samo zrobił z porem i wyłączył oba palniki na kuchence.

Pochował wszystko, co trzeba było, do lodówki, odstawił napoje w bezpieczne miejsce, żeby nie stały na brzegu i stanął naprzeciwko Ryougi, który przez ten czas nie ruszył się nawet o milimetr.

- Ja cię bardzo przepraszam, mój drogi przyjacielu, ale... Co? - Kouryu zmierzył go wzrokiem. - I ty mówisz, że nic ci nie jest?

- To skomplikowane - odparł Ryouga.

- Skomplikowane? Słuchaj, jak to jest jakiś jeden z twoich głupich wybryków, to przysięgam, że wyrzucę cię przez okno, a chcę ci przypomnieć, że mieszkam na piątym piętrze - stwierdził Kouryu.

- A mógłbyś? Zawsze chciałem nauczyć się latać - głos Ryougi był coraz bardziej wyzuty z emocji. - Mógłbym odlecieć gdzieś daleko, może do innego świata, gdzie czułbym się normalnie. Gdzie byłbym normalny.

- Jesteś normalny - powiedział Kouryu stanowczo. - Tylko na swój sposób.

- Ładnie ujęte - Ryouga prychnął. - I co mi to da, że tak twierdzisz? Nic. Nadal będę tu stać po tym, jak naszedłem cię w nocy, a przed chwilą ci powiedziałem, że chcę się pochlastać twoim nożem.

- Zadam ci to pytanie jeszcze raz - zaczął Kouryu. - Coś ci jest?

- To tylko depresja - Ryouga machnął ręką. - Zaburzenie afektywne dwubiegunowe, jeśli mam udzielać ci precyzyjnych odpowiedzi. Czy może mam przetłumaczyć to na chiński na telefonie?

- Nie musisz - Kouryu westchnął ciężko. - Czemu mi nie powiedziałeś wcześniej?

- O czym? - Ryouga wyglądał na zbitego z tropu.

- Przyjaźnimy się, prawda? - Kouryu podał mu kubek z herbatą. - Przyjaciele mówią sobie o takich rzeczach.

- A ty mi mówisz o wszystkim? - spytał Ryouga, ignorując napój parujący mu pod nosem.

- Powiedziałem ci o swoich niezbyt dobrych relacjach z mamą. Poza tym, Taira też miał swoje problemy - Kouryu wzruszył ramionami.

- I nie jesteście już razem - zauważył Ryouga.

- Ale rozstaliśmy się w zgodzie. I czasem dzwoni do mnie, jak Yuuri zbyt długo gra na konsoli po nocach, żeby się wyżalić - odparł Kouryu, odstawiając herbatę na blat. - Więc jestem przyzwyczajony do tego, że ktoś mnie budzi, ale przyznam, że nawet taki wariat jak Taira nigdy nie przyszedł tutaj osobiście.

- Jak widać jestem większym wariatem od niego - stwierdził Ryouga. - W dzisiejszych czasach i tak wszystko jest dostatecznie pokręcone, żebyś musiał jeszcze wytrzymywać moje wybryki i wiedzieć, co się za tym kryje.

- Czyli uważasz, że lepiej mi się żyło pół godziny temu, kiedy myślałem, iż to wszystko to tylko kwestia twojej osobowości? - spytał Kouryu. - Właśnie teraz będę spokojniejszy. Poza tym, cieszę się, że zaufałeś mi na tyle, by mi o tym powiedzieć, choć przyznam, że mogłeś to zrobić w delikatniejszy sposób.

- Ale teraz będziesz się wiecznie o mnie martwił - stwierdził Ryouga. - Ciągle będziesz pytał, czy wszystko w porządku, nie będziesz już się śmiał z moich żartów, bo zrzucisz to na epizod manii i na dokładkę zaczniesz traktować jak jakieś nadpęknięte jajko.

- Kto powiedział, że będę się tak zachowywał? - Kouryu zmarszczył się nieco. - A mogę cię spytać, jak się teraz czujesz?

- Co?

- Na jakim etapie epizodu depresji jesteś - sprecyzował Kouryu. - Chcę wiedzieć, jak długo mam trzymać ostre przedmioty daleko od ciebie.

- Czemu jesteś taki spokojny?! Właśnie ci powiedziałem, że mam nie po kolei w głowie!

- To wiedziałem od dawna, a ty mi tylko podałeś tego medyczną definicję. Nic się nie zmieniło - Kouryu upił łyk kawy. - Więc?

Ryouga westchnął i podniósł kubek ze swoją herbatą.

- Powinno mi się zacząć poprawiać. Rzadko taki stan, w sensie aż tak głębokiej depresji, utrzymuje się w moim przypadku dłużej niż kilka dni - odparł Ryouga.

- Ach, to dlatego nie przychodziłeś na próby? Iza twierdził, że jesteś przeziębiony.

- Bo tak mu powiedziałem.

- Nie ufasz mu?

- Nie tak, jak tobie.

- Och - Kouryu spojrzał na niego uważnie. - Chcesz się wykąpać?

- Co?

- Kąpiel. Mogę ci nawet bąbelków tam napuścić - stwierdził Kouryu. - Przyda ci się chwila relaksu. I sama kąpiel, bo nie chciałem wcześniej poruszać tej kwestii, ale...

- Capię, wiem - Ryouga prawie się zaśmiał. - Tak, kąpiel będzie dobrym pomysłem.

- Tylko najpierw się wyszoruj pod prysznicem, bo sam będziesz mył wannę, jak mi ją zapaskudzisz.

- Dobrze, już dobrze, tato - tym razem Ryouga uśmiechnął się lekko i wypił herbatę duszkiem. - Masz ręczniki?

- Dostaniesz nawet szczoteczkę do zębów.

- Po co?

- Mam ci to tłumaczyć?

- Nie musisz...

sobota, 25 października 2025

Reklama 5

Zespół: UNiTE., Dog in the PWO, Ari, Xanvala, Razor, Alsdead

Pairing: Kanna&Nozomi, Nao&Souma, Tomoya&Yuhma, Tatsumi&Kazuha, Daiki&Ran, Maya&Lyoka, Kouryu&Ryouga, Nikky&Shin

Dozwolone od: 17+

Gatunek tekstu: komedia, parodia

Ostrzeżenia: zrypany humor autorki

Notka autorska: Nie wierzę, że po pięciu latach jednak dodaję coś do tej serii (i to jrockowej, bo pewnie zauważyliście, że już raczej jrockowych fików nie piszę), ale mnie irytowało, że Xanvali i Ari nie ma w tej serii. Chciałam co prawda poczekać, aż zbierze się więcej materiału, ale trochę o to trudno, kiedy od kilku lat ma się ochotę raczej szukać pojedynczych piosenek, a nie całych zespołów. XD

I tak jak poprzednio, to jest fanfik z podtytułem "Jak Winry widzi każdy pairing? Na przykładzie wyprawy do łazienki".



Nozomi: Kanna?

Kanna: *wyciąga komórkę z pięcioma zawieszkami w kształcie różnych psów* A nie lepiej zrobić zwykłą kąpiel, włączyć muzykę i umazać się pianą?

Nozomi: Właściwie...

* * *

Nao: *zabiera Soumie umaibo* Dostaniesz po.

Souma: *robi naburmuszoną minę* Ogólnie chcę cały zestaw za ten twój pomysł.

Nao: *wzdycha ciężko* Przesadzasz, będzie fajnie~ *ciągnie go za rękę*

* * *

Tomoya: *przerzucił sobie Yuhmę przez ramię*

Yuhma: *brak reakcji* *olewka* *prawdopodobnie nie zauważył, że jest niesiony*

* * *

Tatsumi: *łapie się framugi* Pomocy!

Kazuha: *śmiejąc się opętańczo, wciąga go do łazienki*

* * *

Daiki: *w samym fartuszku udającym muły* Hehe~

Ran: *w koronkowym fartuszku* Owszem, hehe~

Daiki i Ran: Hehe~

* * *

Lyoka: Maya, uważaj, bo woda się przeleje.

Maya: Aj tam, nie przeleje się.

Lyoka: *wychodzi z łazienki* *wraca z ręcznikami* *widzi, że łazienka pływa* Maya?

Maya: *usiłuje opanować sytuację* Mrugnąłem...

Lyoka: . . .

* * *

Kouryu: *wrzucony z głośnym pluskiem do wanny*

Ryouga: *ubaw życia*

Kouryu: *wypluwa wodę* Ja nawet nie ściągnąłem ciuchów!

Ryouga: Tym też się zajmę~

Kouryu: . . .

* * *

Nikky: *zagląda do szafy* Shin! Ja tylko żartowałem z tą wanną, gdzie jesteś?

Shin: *schowany pod łóżkiem* *chichocze jak nastolatek*

* * *

The End