Blog zawiera treści o związkach męsko-męskich i damsko-damskich. Jeżeli nie lubisz yaoi i yuri, to naciśnij czerwony krzyżyk i nie czytaj, zamiast obrzucać mnie błotem. Dziękuję za uwagę.

Polecany post

Metal

Zespół: Ganglion Pairing: Sagara&Oni Dozwolone od: 17+ Gatunek tekstu: obyczaj, romans, soft angst Seria: "Nine Elements" ...

niedziela, 14 czerwca 2026

Letters from the Past to the Nonexistent Future I

 Uniwersum: Iron Lung/Project Hail Mary

Pairing: Simon the Butcher&Doctor Ryland Grace (Bloody Mary)

Dozwolone od: 17+

Gatunek tekstu: sci-fi, horror, crossover, AU

Seria: "When Cosmic Horror Meets Cosmic Hope"

Ostrzeżenia: headcanony, przemoc, niestabilność psychiczna, body horror, amputowana ręka, wulgarny język

Notka autorska: Wracamy do naszych ulubionych Świętych Patronów Podróży w Jedną Stronę. Bo tak. Bo napisałam drugiego fika.



Ryland sprzątał właśnie Hail Mary, gdy zauważył notes leżący na podłodze. Podniósł go i przekartkował strony.

To nie było jego pismo. Rozpoznał niemieckie i hawajskie słowa, ale zanim zdążył cokolwiek przeczytać, notes został mu wyrwany z ręki.

- Co ty robisz? - spytał Simon, wciąż trzymając mopa w dłoni.

- A ty co ukrywasz? - odpowiedział Ryland pytaniem na pytanie.

Simon zmarszczył brwi.

- Nie musisz wiedzieć wszystkiego.

- Czyli coś ukrywasz.

- Zapisywałem tu rzeczy, których naprawdę nie musisz wiedzieć.

Ryland złapał za notes i próbował delikatnie wyswobodzić go spomiędzy palców Simona, ale ten tylko uśmiechnął się zawadiacko.

No tak. Zupełnie zapomniał, że Simon potrafi podnieść Eridian bez żadnego problemu, bo mutacja dała mu jakąś super siłę.

- Simon - powiedział Ryland najspokojniej, jak tylko umiał. - Chcesz porozmawiać o tym, co tu napisałeś?

- Tym bardziej nie! - zaprotestował Simon, przyciskając notes do klatki piersiowej. - Po prostu... Nie interesuj się tym, co tu jest.

- Aż tak cię to stresuje? - spytał Ryland, zabierając mu mopa i samemu zaczynając zmywać podłogę.

- Skąd taki wniosek?

- Znowu mieszasz języki.

- ...przepraszam - Simon westchnął ciężko. - Ale zrozumiałeś wszystko, tak?

- Tak. Nie zmienia to faktu, że nie chciałem wywołać u ciebie takiej reakcji, tylko trochę się podroczyć - odparł Ryland. - Jak nie chcesz, to nie musisz nic mówić, ale pamiętaj, że to może wyjść na jaw w najmniej odpowiednim momencie i co wtedy?

Simon pomyślał przez chwilę, po czym westchnął ciężko i podał mu notes.

- Dobra, masz - powiedział, nawet na niego nie patrząc. - Tylko jak przeczytasz niektóre rzeczy, to nie mów, że nie ostrzegałem.

- Zawsze możesz mi po prostu o nich opowiedzieć i ominąć niewygodne fakty.

- Spierdalaj.

- Simon.

- A, wybacz - Simon zaśmiał się nerwowo. - Naprawdę nie mogę sobie pobluzgać czasem?

Ryland oparł się o mopa i uśmiechnął czule do niego.

- Nie - oznajmił, po czym upadłby pewnie na podłogę, gdy mop po prostu odjechał, gdyby Simon go nie złapał.

- Znalazła się księżniczka - mruknął Simon, trzymając go na rękach. - Mógłbyś chociaż u...

Nie dokończył, bo sam poślizgnął się na mokrej podłodze i klapnął na tyłek, nie puszczając jednak Rylanda nawet na chwilę.

- I kto to mówi?

- Spie... Znaczy, spadaj - poprawił się szybko Simon, wywołując u Rylanda jedynie śmiech.


* * *


Środa (chyba)


Droga mamo.

Właściwie to nie wiem, który mamy dzień, miesiąc czy rok. Pojebane to wszystko.

W każdym razie, dostałem ten notatnik od tych dziwnych kamiennych ludzików i postanowiłem z niego skorzystać. Będę tutaj pisał listy, dobrze, mamo?

Powiedziałbym, że jestem cały i zdrowy, ale nie jestem ani zdrowy, ani tym bardziej cały. Moja skóra jest poparzona, urwałem sobie przez przypadek rękę i mutacja wydłużyła mi kły. Wyglądam jak rasowy wampir. Albo wilkołak, bo paznokcie to mi się w pazury zmieniły i mogę drapać jak wkurwiony kot.

Nie wyglądam już jak twój złoty chłopiec, mamo. Przypominam bardziej potwora z paraliżu sennego.

Podobno mnie ten chodzący gruz uratował. Jestem im wdzięczny, ale nawet nie wiem, ile byłem nieprzytomny. Ale jest tutaj też ten facet, co twierdzi, że jest doktorem. Ale chyba nie lekarzem. Twierdzi, że ma doktorat. Nie wiem, co to znaczy, nie pytaj.

Na razie leżę w łóżku szpitalnym, więc wsadzają mnie w sukienki. Doktorek nazwał je koszulami nocnymi. Spodobałyby ci się. Są takie miękkie i pachnące. Przywołują mi na myśl zapach naszego drzewa.

W ogóle wiesz, że nasz angielski jest pierdoloną mieszanką języków? Często ni chuja go przez to rozumiem, bo on mówi tą prawdziwą, sterylną wersją. On nie rozumie mnie prawie w ogóle. Patrzy tylko na mnie tymi swoimi intensywnie niebieskimi ślepiami i chyba myśli, że mnie na to spojrzenie zbitego szczeniaczka złapie. Co to to nie. Niech spierdala.

Co prawda ładne ma te oczy. Kurwa, mogę to wykreślić? Nie czytaj tego zdania, mamo, okej?


Piątek (tak myślę)


Droga mamo.

Zastanawiam się, czemu ten koleś jest taki upierdliwy jak wrzód na dupie. Nie mówiłem ci jeszcze, ale podrapałem mu jego ryj i mało nie udusiłem, jak go po raz pierwszy zobaczyłem. Myślałem, że jest z COI i że zaraz znowu trafię do tej łodzi. Nie ze mną takie numery, drugi raz nie dam się wsadzić do tej pierdolonej puszki.

On zadaje strasznie dużo pytań. O moją przeszłość, o Eden, o te mutacje... Zwłaszcza o tym pierwszym nie chcę rozmawiać. Co by zrobił, jakby wiedział, ile osób przeze mnie zginęło? Że nazywano mnie jebanym Rzeźnikiem? Czemu mnie to w ogóle obchodzi...? Nie wiem. Pogubiłem się.

Podobno trzymają mnie na jego statku. Podobno uratował gwiazdy. Podobno Wszechświat wcale nie wyjebał się na krzywy ryj.

Gówno prawda, no nie, mamo? Gwiazdy zdechły. Chyba. Tak myślę.


Poniedziałek (prawdopodobnie)


Wiesz, mamo, on mi się trochę kojarzy z tobą. Ma taki nauczycielski ton głosu. W sumie to chyba nawet coś wspominał, że jest belfrem. Ale tak samo zwraca mi uwagę, że mam nie bluzgać. Wasze niedoczekanie.

Moje życie jest zbyt pojebane, mamo. Nie mam siły zwracać uwagi na to, czy mój język jest wyparzony czy nie.

A rozmawianie przez translator mnie wkurwia. Muszę zbyt długo czekać na jego odpowiedź. Jak tylko poczuję się trochę lepiej, to chyba zacznę się uczyć angielskiego. Na razie cała skóra mnie swędzi. Doktorek twierdzi, że się goi. No okej. Nie zmienia to faktu, że to też mnie wkurwia.