Blog zawiera treści o związkach męsko-męskich i damsko-damskich. Jeżeli nie lubisz yaoi i yuri, to naciśnij czerwony krzyżyk i nie czytaj, zamiast obrzucać mnie błotem. Dziękuję za uwagę.

Polecany post

The Traces of Her Are Receding Into the Distance

Uniwersum: Aoishiro Pairing: Kohaku&Syouko Dozwolone od: 17+ Gatunek tekstu: soft angst Ostrzeżenia: spoilery do gry Notka autorska: End...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CLOWD. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CLOWD. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lipca 2019

Reklama vol 3

Zespół: Kalafina, Nightmare, Ganglion, Band-Maid, CLOWD, Broken by the Scream
Pairing: Ni~ya&Hikaru, Wakana&Keiko, Sagara&Oni, Vivi&Ebi, Saiki&Akane, Misa&Kanami, Ryohei&Miku, Io&Yae, Kagura&Ayame, Miyavi&Melody
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: komedia, parodia
Ostrzeżenia: zrypany humor autorki
Notka autorska: Bo mam też yuri i hetero shipy. Pozwoliłam sobie oznaczyć to kolorami. Tu macie linki do pierwszej i drugiej części, jak chcecie.
Przepraszam, że tym razem jest taki krótki. XD
I tak jak poprzednio, to jest fanfik z podtytułem "Jak Winry widzi każdy pairing? Na przykładzie wyprawy do łazienki".


"Oszczędzaj wodę, kąp się ze swoją dziewczyną!"
* * *
Hikaru: Więc mówisz, że chcesz się ze mną wykąpać, bo ci telewizja każe?
Ni~ya: Tak, dokładnie o to mi chodzi.
Hikaru: Pod warunkiem, że jak będziemy następnym razem jedli kolację, to ze mną porozmawiasz, a nie będziesz miał klapek na oczy, bo jedzonko.
Ni~ya: . . .
* * *
Keiko: *fuka* *prycha* *drapie*
Wakana: Czyli nie.
* * *
Oni: Sagara, bo ty taka przystojna jesteś~
Sagara: A ty pijana. Nie.
* * *
Ebi: *chichocze*
Vivi: *też chichocze*
Ebi i Vivi: *obie chichoczą i zapominają, co właściwie miały zrobić*
* * *
Saiki: Akane?
Akane: *zawstydzona* No okej...
* * *
Kanami: *łapie Misę za rękę i skocznym krokiem idzie do łazienki*
Misa: W sumie ok. *idzie za nią*
* * *
Io: YAE!
Yae: Czemu krzyczysz?
Io: WANNA! TERAZ!
Yae: ...osobiście się trochę boję.
* * *
Kagura: *warczy*
Ayame: Dobra, dobra, nie to nie...
* * *
Ryohei: Miku, dzióbku~
Miku: Idę, cukiereczku~
* * *
Miyavi: Melody, zróbmy sobie trzecie dziecko!
Melody: W wannie?
Miyavi: Tak!
* * *
The end

poniedziałek, 8 lipca 2019

Reklama vol 2

Zespół: W tagach.
Pairing: W tekście.
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: komedia, parodia
Ostrzeżenia: zrypany humor autorki
Notka autorska: Pamiętacie jeszcze pierwszą część tego fika? Pewnie nie. Tu macie linka.
I tak jak poprzednio, to jest fanfik z podtytułem "Jak Winry widzi każdy pairing? Na przykładzie wyprawy do łazienki".

"Oszczędzaj wodę, kąp się ze swoją dziewczyną!"
* * *
Jun: Shinobu, Shinobu, Shinobu!
Sorao: No idę, idę. Jaki ty jesteś niecierpliwy...
Jun: Jakbyś się nie guzdrał, to bym nie musiał!
* * *
Yoshihiko: Kiri-chan~
Kiri: *rzuca pałeczką w Yoshihiko*
Yoshihiko: *robi unik* Wystarczyło zwykłe "nie".
Kiri: Jakoś wczoraj i przedwczoraj nie podziałało.
* * *
Kohsuke: Naohisa, mam pytanie.
Nao: Nie.
Kohsuke: *wyciąga z kieszeni żuczka* Bo ci to wrzucę za koszulę.
Nao: ...to ja idę po płyn do kąpieli.
* * *
Lin: Sana, Sana~
Sana: *wybucha histerycznym śmiechem* Nie.
* * *
Haku: *stoi przy półce z płynami do kąpieli* Nalać ten o zapachu kwiatów, morza czy lasu? A może ten pomarańczowy albo truskawkowy? W sumie dawno nie używaliśmy wiśniowego, ale ten lawendowy mnie kusi, bo jeszcze go nie wypróbowywaliśmy. Chociaż Ryosuke ostatnio plecy bolą, to może to aloesowy? A może coś słodszego? Kokos, cola czy guma do żucia? Cynamonowy to się nadaje raczej bardziej na zimę...
Mio: *tak się zamyślił, że i tak nie słyszy, co Haku mruczy do siebie pod nosem*
* * *
Hikaru: Spytałbym cię, czy...
Yui: Nie.
Hikaru: Wiedziałem, że to odpowiesz, więc...
Yui: *trzep w łeb*
Hikaru: Ej, w końcu nie spytałem!
Yui: Ale chciałeś.
Hikaru: . . .
* * *
Daisuke: Wykąpiemy się razem?
Kouichi: Tylko nie rób bąbelków.
Daisuke: . . .
Daisuke: . . .
Daisuke: . . .
Daisuke: A. Ok.
* * *
Takeshi: *siedzi w wannie z pieczonym kurczakiem*
Takashi: *wzrusza ramionami* *też włazi do wanny* *zajada się kurczakiem razem z Takeshim*
* * *
Jui: *ciągnie Juna do łazienki*
Jun: Junichi! Ostatnio ja się wywróciłem, a ty zemdlałeś i to nie było yay. Myślisz, że to dobry pomysł?
Jui: Ugotuję miso z pomidorami, jak się zgodzisz.
Jun: ...wygrałeś.
* * *
Toya: *tuli wannę*
Tero: Załapałem aluzję, ale mogłeś po prostu spytać.
* * *
Soan: *przytula Hitomiego od tyłu* Idziemy się wykąpać, Hito-chan?
Hitomi: Z przyjemnością, ale może zostaw rozbieranie mnie do momentu, jak znajdziemy się w łazience.
Soan: *odpinając ostatni guzik od koszuli Hitomiego* Nie dyskutuj ze mną, Hito-chan.
* * *
Vivi: Toshi, odstaw makaron, idziemy się kąpać.
Ivy: A mogę wziąć moją myjkę w kształcie mopsa?
* * *
Sono: MÓGŁBYŚ ZABRAĆ TEGO WIERCĄCEGO SIĘ KOTA Z TEJ WODY?!
Dura: Miau!
Sizna: Nie?
* * *
Iori: Kou?
Kou: *patrzy na Ioriego*
Iori: *już się rozebrał*
Kou: Kusząca sugestia~
* * *
Tatsuru: *niesie Toumę jak księżniczkę*
Touma: Lol.
* * *
Keiya: Fuma, słuchaj...
Fuma: *robi zdjęcie Dorze* Jak pozwolisz mi być seme.
Keiya: Co. Nie.
* * *
Gaku: ...a potem założymy te puchate szlafroki od Keiyi i Fumy i... Słuchasz mnie?
Orochi: *dawno zasnął*
Gaku: . . .
* * *
Yoshi: *robi przewrót w przód, wchodząc do łazienki*
Saku: Udaję, że rozumiem...
* * *
Mikaru: SYU, ARE YOU FUCKIN' READY?
Syu: I'M READY FOR FUCKIN'~
* * *
Erina: *wiesza się na Keiu* Kei-chan~
Kei: *je żelki* Nie.
Erina: Ale... Ale Kei-chan!
Kei: *wkłada mu do ust jednego żelka* Nie.
Erina: . . .
* * *
Show: Jesteśmy w wannie, lol.
Daiki: Razem, lol.
Show i Daiki: Lol.
* * *
Sai: *udaje księżniczkę*
Dye: To ma mnie zachęcić, czy zniechęcić?
* * *
Kou: I wanna be a flower~
Rei: Jaki to ma związek?
Kou: Lilia?
Rei: Aaa... Może być.
* * *
Eiki: *wywalił się na kafelkach*
Nao: *wzdycha* Norma.
* * *
Tokiya: Czy ty musisz pić kawę nawet w wannie?
Natsuki: *robi kawie zdjęcie*
Tokiya: A do tego to ja w ogóle nie mam pytań...
* * *
Higiri: Czemu ta woda jest biała?
Milk: Dolałem do niej mleka.
Higiri: Co.
* * *
Narumi: Wlałem malinowego płynu do kąpieli, zapaliłem świeczki, włączyłem romantyczną muzykę, a ty i tak...
Juri: *tuli pluszowego Minionka* Na pewno nie mogę go wziąć ze sobą?
Narumi: *wzdycha jak męczennik* I po co się starać?
* * *
Rumina: *prawdopodobnie nawet nie widział tej reklamy, bo...*
Nagi: *...ogląda po raz setny koncert vistlip na DVD*
* * *
The end

poniedziałek, 6 listopada 2017

Być może III

Zespół: CLØWD
Pairing: Iori&Kou, wspomniane Iori&Ryohei i Ryohei&Kou
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: romans, h/c
Ostrzeżenia: rozterki emocjonalne bohaterów
Notka autorska: Przysięgam, że kiedyś napiszę miniaturkę, gdzie będzie sielanka. XD


Iori siedział z piwem w ręce i oglądał serial w telewizji. Jeden bohater właśnie stwierdził, że utopi się w jeziorze, bo dużo spraw poszło nie po jego myśli.
- Ale niemota emocjonalna - stwierdził, upijając łyk złocistego napoju i właśnie wtedy usłyszał pukanie do drzwi. - Jak to Ryohei, to przysięgam, że go walnę.
Nadal był wściekły na basistę, ale co mógł zrobić? W zasadzie bardziej był zły nie za siebie, ale przez Kou. Jak można kogoś tak potraktować?!
Gitarzysta odstawił piwo na szafkę i podszedł do drzwi. Spojrzał przez wizjer i zobaczył nikogo innego, jak Kou właśnie.
- Kou? - zdziwił się, otwierając drzwi i w tym momencie został pocałowany.
Tak, pocałowany. W usta. Przez pijanego jak pan Tanaka spod sklepu wokalistę, który uwiesił się na nim jak mokry ręcznik na suszarce.
Iori zastygł w bezruchu i bezwiednie zamknął z powrotem drzwi. Przekręcił zamek, oddając Kou pocałunek. Wiedział, że wokalista tego potrzebuje. I wiedział też, że będą później tego żałować. Ale w zasadzie dlaczego nie? Dlaczego miałby nie dać mu pocieszenia po tym, jak beznadziejnie potraktował go Ryohei?
Chociaż wolałby może, żeby Kou jednak był trochę bardziej trzeźwy...
- Kou - Iori złapał go za nadgarstki i przyparł do ściany. - Jesteś pijany.
- Jestem. I co z tego? - wokalista zaśmiał się histerycznie. - Kiedy całowałem Ryoheia, byłem trzeźwy. I co mi z tego wyszło?
- Nie możesz wskoczyć pierwszej lepszej osobie do łóżka - stwierdził Iori. - Na początku chciałem ci na to pozwolić, ale teraz stwierdzam, że zwyczajnie nie powinieneś. Nie zniżaj się do jego poziomu.
- Ty nic nie rozumiesz. Ty go nie kochasz - Kou wyślizgnął się Ioriemu i osunął na podłogę. - Po tobie to spłynęło. A ja się zastanawiam, dlaczego? Dlaczego, Iori? Dlaczego, do cholery jasnej?!
Iori stał jak oniemiały, kiedy Kou kompletnie się rozkleił. Gitarzysta westchnął ciężko, usiadł obok przyjaciela i przytulił go do siebie.
- Przestań ryczeć. Nie warto - stwierdził. - Naprawdę nie warto. Chyba, że po prostu udamy, iż to przez alkohol, co?
Iori usłyszał jedynie pomruk oznaczający przytaknięcie. Kou oparł głowę o jego ramię i... zasnął. Iori wziął go na ręce i zaniósł do łóżka, po czym zdjął mu buty, przykrył kołdrą, wziął koc i sam poszedł na kanapę, uprzednio przebierając się w piżamę i myjąc zęby.
Minęło kilka miesięcy, podczas których okazało się, że ukrywanie swojej orientacji przed zespołem było ze strony Kou zupełnie niepotrzebne, kiedy to Tatsuru i Touma ogłosili, że są razem. Ryohei zaś miał którąś już z kolei dziewczynę, przeturlawszy się wcześniej przez kilku facetów. Ciekawe, czy znowu miał kilku naraz?
Tymczasem Ioriemu coraz bardziej zależało na Kou. I coraz częściej łapał się na tym, że przypominał sobie ich pocałunek. Ale Kou bał się do kogokolwiek zbliżyć, odkąd tamtego pamiętnego dnia Ryohei złamał mu serce, a on basiście ząb.
Iori znów siedział zamyślony w fotelu, oglądając ten sam serial, co wtedy. Tym razem jednak zrobił sobie herbatę, a bohater w serialu został porwany. Cóż, łatwego życia to on nie ma.
Gitarzysta drgnął, słysząc pukanie do drzwi. Odstawił kubek na stół i poszedł otworzyć tajemniczemu gościowi.
- Kou? - zdziwił się.
Tym razem wokalista był trzeźwy. Iori nie czuł od niego żadnego alkoholu, kiedy ten wpił się w jego usta i objął go ramionami.
Był trzeźwy. I nadal nieszczęśliwy. Szukał pocieszenia, szukał seksu, szukał bliskości drugiego człowieka i pragnął, by Iori mu to dał. By skleił jego złamane serce.
A Iori tym razem nie mógł się oprzeć, by jednak zawisnąć nad nagim Kou w łóżku, by jednak go pocałować po raz kolejny i jednak dać mu to, czego wokalista potrzebował.
- Lepiej? - spytał Iori, obejmując Kou ramieniem. Wokalista oddychał lekko nierówno. - Kou?
- Idealnie - odparł w końcu Kou. - Powtórzmy to kiedyś.
- Możemy codziennie - stwierdził Iori.
- Więc powtarzajmy codziennie - Kou uśmiechnął się niemrawo. - Zakochałeś się we mnie, co?
Iori zadrżał lekko.
- Raczej na razie zauroczyłem - wyjaśnił po krótkiej chwili. Kou zaśmiał się.
- "Na razie". Ach, jak to ładnie brzmi - uśmiechnął się lekko. - Daje nadzieję. Daje namiastkę pewności. I co z tego mamy?
- W tym momencie? Siebie - stwierdził Iori.
- W tym momencie tak. Ale czy jutro też będziemy mieli siebie? - spytał Kou. - Nigdy nie jesteś pewien jutra. Ani nawet wieczoru. Bo choć zaplanowałeś wszystko ze swoim ukochanym, spędzasz wieczór w barze przy kolejnych kolejkach sake i w domu przyjaciela, a następnego dnia nic nie pamiętasz.
- Kou...
- Taka prawda - wokalista przytulił mocno Ioriego. - Dam ci szansę, Iori. Tylko posklejaj moje serce. Nie musisz od razu używać super kleju. Wystarczy taśma, albo przynajmniej plastelina. Cokolwiek, bym zapomniał, że można potraktować mnie jak szmatę do podłogi.
- Miłość może być? - spytał Iori.
- Sam powiedziałeś, że to na razie zauroczenie - zauważył Kou.
- Ale może zmienić się w miłość i wtedy rach ciach posklejam ci serduszko - Iori cmoknął go w czubek głowy. - Okej?
- Okej - Kou uśmiechnął się czule.
Być może kiedyś zapomni. Być może kiedyś się w sobie zakochają. Być może to wszystko, co między nimi i Ryoheiem zaszło, przestanie być ważne. I być może zaczną nowy etap w swoim życiu. Razem.
The end

niedziela, 5 listopada 2017

Być może II

Zespół: CLØWD
Pairing: Iori&Kou, wspomniane Iori&Ryohei i Ryohei&Kou
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: romans, h/c
Ostrzeżenia: rozterki emocjonalne bohaterów
Notka autorska: Sąsiedzi chyba chcą się do mnie przebić przez podłogę. Czy są tak źli o tego fanfika? XD


Iori stał w progu mieszkania Kou, który mierzwił w palcach koszulę. Gitarzysta nigdy nie widział go w takim stanie. Wyglądał jak wrak człowieka.
- Kou, co się stało? - spytał Iori, na co wokalista tylko zamknął drzwi. - Kou, słuchaj, chciałem być na ciebie zły, wróć, chciałem cię zamordować za to, że Ryohei zdradza mnie z tobą...
- Iori...
- Dobrze, przepraszam, nie będzie żadnego mordu - Iori zadrżał na dźwięk zbolałego głosu Kou. Na Izanami, on nic nie rozumie!
- Iori, od kiedy byłeś z Ryoheiem? - spytał Kou, siadając na krześle obok stolika, na którym leżały jakieś papiery.
- Od trzech miesięcy - odparł Iori, na co wokalista jęknął żałośnie i schował twarz w dłoniach. - Kou?
- Iori, to nie ciebie Ryohei zdradzał ze mną - szepnął Kou. Tak cicho, że gitarzysta ledwie go usłyszał. - To mnie zdradzał z tobą.
Iori zaśmiał się histerycznie, na co Kou westchnął przeciągle. Gitarzysta oparł się o ścianę i spojrzał w sufit.
- To dlatego nie chciał, żebyście wiedzieli... - mruknął Iori.
- W przypadku nas to ja nie chciałem - odparł Kou. - Bałem się, że nas znienawidzicie. Że nie zrozumiecie. Nie znam was na tyle dobrze, by prosto z mostu przyznać się, że zszedłem się z naszym kolegą...
- Rozumiem cię - Iori kiwnął głową. - W sumie i tak chciałem z nim zerwać. Miałem dosyć tego, że nie traktuje naszego związku poważnie.
- On jak widać żadnego z nas nie traktował poważnie - Kou oparł głowę o rękę. - Pół roku związku, Iori. Pół roku kłamstwa i iluzji. Co jest ze mną nie tak, że tego nie zauważyłem? Co jest ze mną nie tak, że on się tylko ze mną zabawił? Jestem aż tak brzydki, aż tak nieznośny, aż tak głupi, czy co?
Iori zamrugał. Co ten Kou wygaduje?
- Kou, nie kpij sobie ze mnie - gitarzysta podszedł do niego i oparł się dłońmi o stolik. - Jesteś przystojny, kochany i mądry. Nie gadaj głupot przez jakiegoś...
Drzwi otworzyły się nagle i stanął w nich Ryohei.
- O, hej, Iori - powiedział. - Nie spodziewałem się ciebie tutaj.
- Ja się nie spodziewałem, że jestem tym drugim - warknął Iori, zaplatając ręce na klatce piersiowej.
Ryohei pobladł i uśmiechnął się nerwowo.
- Wiecie?
- Wiemy - odpowiedział Iori. Kou był cicho.
- Wybaczcie - mruknął Ryohei i podrapał się po głowie. - Nie mogłem się zdecydować. Ale wobec żadnego z was nie byłem w żaden sposób zobowiązany do czegokolwiek. Żadnemu z was nie powiedziałem, że go kocham. Dla mnie to były otwarte układy. Aczkolwiek podejrzewałem, że będziecie mieli pretensje.
- Mi jest wszystko jedno, Ryohei - stwierdził Iori. - Mam to gdzieś. I tak chciałem cię rzucić.
- Więc możemy się rozstać za obopólną zgodą - Ryohei skłonił się głęboko. - I przepraszam.
- Przeprosiny przyjęte - Iori kiwnął głową. - Wyjaśnijcie teraz sobie wszystko z Kou. Do zobaczenia jutro na próbie.
Gitarzysta wyszedł z mieszkania wokalisty. Owszem, był wściekły na Ryoheia. Ale nigdy nie lubił konfliktów. I postanowił machnąć na to ręką. Jedyne, o co miał do siebie pretensje, to że nie zerwał z nim wcześniej. Wtedy cała ta sytuacja w ogóle by nie zaistniała.
I nie zobaczyłby załamanego Kou, który wyglądał, jakby jego serce rozpadło się na tysiąc małych kawałeczków...

piątek, 3 listopada 2017

Być może I

Zespół: CLØWD
Pairing: Iori&Kou, wspomniane Iori&Ryohei i Ryohei&Kou
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: romans, h/c
Ostrzeżenia: rozterki emocjonalne bohaterów
Notka autorska: Ten fanfik jest, krótko mówiąc, dziwny. Napisałam go już jakiś czas temu, ale nie mogłam się zdecydować, czy go wstawić, czy nie. Ale doszłam do wniosku, że wstawię i nie będę marudzić.


- Ryohei, widziałeś moją marynarkę? - spytał Iori, wchodząc do pokoju. Był przekonany, że basista jeszcze jest w jego mieszkaniu, ale się pomylił. Iori westchnął ciężko i usiadł w fotelu.
Ryohei nigdy nie mówił, że wychodzi. Nigdy też nie powiedział mu, że go kocha. Po prostu tak jakoś zaczęli się spotykać i Ioriemu ta sytuacja odpowiadała, przynajmniej do pewnego momentu. Ostatnio zaczął się jednak zastanawiać, czy Ryohei w jakikolwiek sposób traktuje ich związek choć trochę poważnie. Nawet, gdy Iori pytał, kiedy uświadomią resztę zespołu, otrzymywał od lidera krótką odpowiedź brzmiącą "Kiedyś.".
Ale Iori był już zmęczony ukrywaniem się z chęcią pocałowania Ryoheia przy kolegach i za każdym razem, gdy słyszał to "Kiedyś.", ewentualnie "Nie teraz." lub "Jeszcze nie.", to miał ochotę zamiast złożyć na ustach swojego uke pocałunku, to dać mu w twarz i patrzeć, czy równo puchnie. Może powinni się rozstać? W sumie od jakiegoś czasu gitarzysta sam nie wiedział, czy w ogóle coś do swojego uke czuje, więc...
Iori spojrzał w sufit i wtedy z tego zamyślenia o dziwnym zachowaniu basisty wyrwała go polifoniczna melodyjka wskazująca na to, że Ryohei zostawił u niego telefon. Gitarzysta odnalazł źródło uporczywego dźwięku i spojrzał na wyświetlacz. Na ekranie widniał napis "Ciocia Momo".
O nie, to ta ciotka, co ciągle zawraca Ryoheiowi głowę. Zwłaszcza lubi dzwonić w momencie, kiedy siedzą z Iorim na kanapie i szykują się do pójścia do łóżka, nie w celach snu.
Iori wiedział, że musi odebrać, bo przecież ta ciotka nie da mu spokoju przez następny rok, jeśli nie będzie wiedzieć, gdzie jest jej ukochany siostrzeniec!
Iori nacisnął zieloną słuchawkę, ale zanim zdążył się odezwać, osoba po drugiej stronie zrobiła to pierwsza...
- Ryohei, gdzie jesteś? Czekam na ciebie od godziny, obiad stygnie, z szampana uciekają bąbelki, a ciasto na pizzę, którą mieliśmy piec wieczorem, już dawno zdążyło urosnąć. Martwię się, nic ci się nie stało? W ogóle może dzisiaj założę to czerwone...
Iori w tym momencie stwierdził, że ma dość.
- Kou, zamknij się, z tej strony Iori. I nie chcę wiedzieć, co takiego czerwonego chcesz założyć.
Cisza, która zapadła po drugiej stronie słuchawki, była tak ciężka, że gdyby upuścić ją komuś na nogę, chyba by zgniotło mu stopę.
- Iori? Czemu odebrałeś telefon Ryoheia? - Kou brzmiał na zaskoczonego.
- Ty mi najpierw wyjaśnij, o czym do cholery mówiłeś - warknął Iori.
No dobrze, może już od jakiegoś czasu chciał Ryoheia rzucić, ale... Ale... Zdrada?! Ile on ma lat?! Bo na pewno nie prawie trzydzieści, jak twierdzi jego dowód!
- Niezbyt wiem, o co ci chodzi, Iori... - stwierdził Kou, wyraźnie zdezorientowany.
- Mówisz o obiedzie, szampanie, pizzy i czerwonym czymś, co chciałeś założyć, jakbyś to ty był partnerem Ryoheia, a nie ja - wyjaśnił spokojnie Iori, choć miał ochotę i Kou i Ryoheia pozbawić jelit i zrobić sobie z nich girlandę. Pasowałaby do ich głów nad kominkiem. Nie ma kominka, ale po tym podwójnym morderstwie kupi sobie domek w Alpach, zmieni dane personalne na Antonio Spaghetti i będzie hodował kozy.
Znowu nastała cisza. Tym razem Iori słyszał tylko urywany oddech Kou.
- Iori...
- Słucham cię?
- Iori, on... On powiedział...
- Co powiedział? - Iori zamrugał. Kou drżał głos. Kou rzadko drży głos. Poprawka, Kou nigdy nie drży głos! Chyba, że na scenie. - Kou?
- Przyjedź do mnie, musimy poważnie porozmawiać - stwierdził Kou i rozłączył się, zostawiając zdezorientowanego Ioriego z własnymi myślami.
Czy to możliwe, by Kou... Nie wiedział?