Blog zawiera treści o związkach męsko-męskich i damsko-damskich. Jeżeli nie lubisz yaoi i yuri, to naciśnij czerwony krzyżyk i nie czytaj, zamiast obrzucać mnie błotem. Dziękuję za uwagę.

Polecany post

Five Flowers of Joy and One of Sadness I

Uniwersum: Iron Lung/Project Hail Mary Pairing: Simon the Convict&Doctor Ryland Grace (Bloody Mary) Dozwolone od: 17+ Gatunek tekstu: sc...

poniedziałek, 24 sierpnia 2026

The only source of light in the total darkness IV

Uniwersum: Iron Lung/Project Hail Mary

Pairing: Simon the Convict&Doctor Ryland Grace (Bloody Mary)

Dozwolone od: 17+

Gatunek tekstu: sci-fi, horror, crossover, AU

Seria: "When Cosmic Horror Meets Cosmic Hope"

Ostrzeżenia: headcanony, niestabilność psychiczna, body horror, amputowana ręka, wulgarny język

Notka autorska: Gratulacje, Bloody Mary, przeżyliście kolejnego mojego fika! Nie martwcie się, może kiedyś uda wam się zejść z eridowego świata. XD



Drzwi zamknęły się za Simonem nieco zbyt gwałtownie. Usiadł na podłodze, kiedy nogi się pod nim ugięły.

Łzy popłynęły w końcu po jego policzkach. Na pierdolone Ostatnie Drzewo, co to, kurwa, miało być? Nie mógł go stracić. Nie jego. Nie tak, jak wszystkich.

Musi się uspokoić, zanim tam wróci. Musi zapomnieć o tym, co widział. Musi wybaczyć Rylandowi, że go tak nastraszył.

Podniósł się powoli, opierając się o drzwi, kiedy te się otworzyły. Stracił równowagę i wpadł w ramiona Rylanda, który go złapał.

- Też jesteś głupi - stwierdził Ryland, opierając brodę o jego ramię.

- Miałeś leżeć.

- Jak mi płaczesz za drzwiami? Zapomnij.

- Wydawało mi się, że…

- Nie było cię słychać, jeśli o to pytasz - przerwał mu Ryland, ocierając mu łzy z policzka. - I o to chodzi. Nie ruszyłeś się z miejsca. Wiedziałem, dlaczego zwlekasz. Znam cię.

- W to nie wątpię.

- Cieszy mnie to.

- Jak twoja noga?

- I tak chodzę o lasce. Przeżyję to jakoś.

- Chcesz się wykąpać?

- Jak już wstałem, to by wypadało.

- Zanieść cię?

- I tak to zrobisz.

Simon odwrócił się i wziął Rylanda na ręce. Spojrzał na niego. Wyglądał o wiele lepiej. Wróciły mu kolory. Oczy nadal były trochę zaszklone, ale przestały być takim oceanem rozpaczy i strachu.

Poza tym, uśmiechał się. Nawet jeśli nieco słabo, to nadal do niego.

Eridianie znaleźli sposób na to, by mogli starzeć się wolniej. Na razie działał. Kiedyś jednak będą musieli się pożegnać.

I kiedy Simon zasypiał w ramionach Rylanda jakiś czas później, pomyślał, że jeśli te błękitne oczy mają przestać kiedykolwiek na niego patrzeć, to już woli umrzeć jako pierwszy.

Nieważne, w jak odległej przyszłości by to miało być.

* * *

- Adrian?

Adrian odwrócił się w stronę Rocky'ego, przerywając na chwilę pielęgnację pomidorów rosnących w ksenonitowej donicy.

- Tak, moja miłości?

- Musimy zamontować więcej czujek alarmujących o braku prądu - stwierdził Rocky.

- To na pewno - Adrian przyznał mu rację. - Grace dostał przez to wszystko ataku i skręcił sobie kostkę. Jak znowu prąd siądzie, to jeszcze nam zejdzie na zawał albo dostanie innej zapaści.

- Co takiego?! - Rocky upuścił zabawkę, którą bawił się z Gracie.

- Twój zwierzak jest niezdarą i uszkadza sobie nogi.

- Ja mówię o tym ataku! - krzyknął Rocky.

- Ach, to? - zrozumiał Adrian. - Grace został wręcz siłą przywleczony przez Simona do lekarzy. Gregory i Stephen twierdzą, że ma niedobór którejś witaminy i to dlatego, ale jak dla mnie to ma podłoże czysto psychologiczne.

- Nie wytrzymam z tymi ludźmi... - Rocky zatupał kilka razy i usiadł.

- A Gracie też może mieć zwierzaka? - spytało ich dziecko.

- Jak twój drugi rodzic znajdzie kolejnego kota ze wścieklizną w krwawej puszce, to tak - obiecał Rocky.

- Rocky - Adrian pacnął go w karapaks.

Rocky jedynie zachichotał.

The End