Uniwersum: Iron Lung/Project Hail Mary
Pairing: Simon the Convict&Doctor Ryland Grace (Bloody Mary)
Dozwolone od: 17+
Gatunek tekstu: sci-fi, horror, crossover, AU
Seria: "When Cosmic Horror Meets Cosmic Hope"
Ostrzeżenia: headcanony, niestabilność psychiczna, body horror, amputowana ręka, wulgarny język
Notka autorska: Próbuję pamiętać o tym, żeby to dodawać, ale mam gościa i zapominam. Btw, właśnie obejrzałam PHM po raz czwarty. XD
- Gdzie właściwie zastała cię ta awaria? - spytał Simon, idąc w stronę ich domu.
- Niedaleko od miejsca, w którym mnie znalazłeś - przyznał Ryland. - Próbowałem zrobić kilka kroków, jak już przestałem panikować, ale tylko sturlałem się ze wzgórza i chyba nadwyrężyłem kostkę.
- Zrobiłeś co?!
- Trochę mnie boli, jak nią ruszam...
- Skręciłeś sobie kostkę?
- Nadwyrężyłem. Poboli i przestanie.
- Ryland.
- No dobra, skręciłem. Boli nawet, jak nią nie ruszam.
- I ty chciałeś iść sam?
- Adrenalina?
- Nie wytrzymam z tobą - Simon westchnął ciężko. - Ale to wyjaśnia, czemu się skrzywiłeś, jak ci zakładałem skafander na jedną nogę.
- Aż tak dobrze widzisz w tej całkowitej ciemności?
- Nadal mnie tylko słyszysz?
- Tak?
- To nie napawa mnie optymizmem - mruknął Simon, otwierając drzwi.
Blady blask zielonego wyświetlacza zegarka na baterie nadal był jedynym źródłem światła.
- Zostawię cię tutaj, może będziesz mógł cokolwiek zobaczyć - Simon posadził Rylanda na krześle i poszedł do piwnicy.
Ryland westchnął ciężko i spojrzał na godzinę. Zieleń cyfr nieco podrażniła jego oczy, zanim znowu przyzwyczaił się do faktu, że widzi cokolwiek.
Minęło z kilkadziesiąt minut, odkąd zaczęła się ta awaria, a on i tak czuł się, jakby przynajmniej trwało to kilka godzin.
I oczywiście musiał się uszkodzić, bo jakaś siła wyższa ewidentnie czerpała z tego co najmniej niezdrową satysfakcję.
- Rye, mamy problem - oznajmił Simon, wracając do pokoju. - Nie mogę znaleźć tych butli.
- Jak to "nie możesz"? - Ryland zmarszczył brwi.
- Nie ma ich. Były w kącie piwnicy, ale ich tam nie ma - odpowiedział nerwowo Simon.
Ryland przymknął oczy i próbował sobie przypomnieć, co ostatnio robił w laboratorium z Rockym i Adrian.
Potrzebował tlenu do czegoś?
Nie, chyba nie.
Albo może...?
...
O nie.
- ...Simon, ja je chyba zabrałem do Hail Mary - powiedział cicho.
- Zrobiłeś co?!
- Ja potrzebowałem ich do mojego eksperymentu, Adrian do swojego i jakoś tak wyszło - wyjaśnił Ryland. - Zapomniałem ich stamtąd z powrotem przynieść, jak widać.
- Idę powiadomić Rocky'ego w takim razie, siedź tu - stwierdził Simon, ruszając w kierunku drzwi.
- Czekaj! - Ryland próbował wstać, ale jedynie się przewrócił, zapomniawszy, że jest w skafandrze i że ma skręconą kostkę.
Simon podbiegł do niego i pomógł mu usiąść.
- Co ty znowu wyprawiasz? - spytał Simon.
- Nie bądź na mnie zły - powiedział cicho Ryland. - Nie chcę, żeby ostatnie, co zobaczę przed ewentualnym zgonem, było twoje zirytowane spojrzenie.
- ...głupi jesteś - Simon przytknął swoje czoło do jego. - Kocham cię, okej? Nie gniewam się.
- Na pewno?
- Na pewno - Simon położył dłoń na policzku Rylanda, a ten przechylił nieco głowę, by przynajmniej mieć iluzję tego, że ich ciała się dotknęły.
Jak w przypadku jego jakiegokolwiek kontaktu z Rockym...
- Idę - oznajmił Simon, wstając. - Nie uduś się tutaj.
Ryland zaśmiał się krótko, przymykając oczy. Jeśli miał jakkolwiek zapamiętać Simona, to właśnie w taki sposób.
* * *
Simon dobiegł do bariery i odkrył, że Rocky już tam był i coś majstrował przy jednym z mechanizmów.
- Grace w porządku, pytanie? - spytał Rocky, przerywając pracę na chwilę.
- Uszkodził sobie nogę, ale żyje, jeśli o to pytasz - odparł Simon z ulgą w głosie. - Zapomnieliście przynieść butle z tlenem z powrotem do naszego domu, matoły.
- Rocky nic o tym nie wie. Rocky spyta o to Adrian, stwierdzenie - Rocky wrócił do pracy przy urządzeniu.
- Niech ci będzie - stwierdził Simon i chciał machnąć ręką, ale ksenonit mu to nieco utrudnił. - Czyli macie to już pod kontrolą, tak?
- Tak, tak, tak - przyznał Rocky. - Simon zaopiekuje się Grace i jego nogą, pytanie?
- Możesz zostawić to w moich rękach, zwłaszcza w tej, którą sam zrobiłeś - obiecał Simon.
- Rocky nie zrobił ręki Simona sam, Adrian stworzył cały projekt - poprawił go Rocky.
- Szczegóły - Simon uśmiechnął się do niego i wtedy światło wróciło. - O, super, nie będę teraz jedynym, który cokolwiek widzi.
- Co Simon ma na myśli, pytanie?
- Wyszło na to, że widzę w ciemnościach przez mutacje - odparł Simon. - Z jednej strony to dobrze, ale...
Simon westchnął ciężko i spojrzał na swoją lewą rękę.
- Simon przejmuje się, że nie jest człowiekiem, pytanie?
Simon podniósł na niego wzrok.
- Rocky myślał, że Grace wyjaśnił Simonowi dawno temu, że Simon jest człowiekiem, stwierdzenie - mruknął Rocky. - Simon głupi, stwierdzenie. Kiedy ostatnio Simon spał, pytanie?
- Nie jestem Rylandem, umiem zapanować nad swoim trybem snu - stwierdził Simon. - Ale dzięki, stary. Ty na pewno jesteś bardziej obiektywny niż Ryland i Adrian.
- Tak, tak, tak. A teraz niech Simon już idzie, Rocky musi jeszcze parę rzeczy sprawdzić - Rocky odpędził go od bariery.
Simon uśmiechnął się i zdjął kombinezon, po czym ruszył w drogę powrotną do domu.